piątek, 16 listopada 2012

Prepraszam ale.... :( ♥

 





 

 
Bardzo mocno was przepraszam ale nie bede juz mogla prowadzic bloga. Nie mam weny i wgl mi sie ten blog nie podoba... Zaczne pisac blog o swoim normalnym zyciu. Pozniej podam linka. I jeszcze raz was przepraszam...  :( ♥
 
I Dziekuje za odwiedziny :) ♥♥
 
A tu macie kilka imaginow z Justinem :) : 

 
 
 
 
 

piątek, 26 października 2012

Hejterzy.

Obudzilam sie o 12. Justina nie bylo, moze poszedl do lazienki albo zszedl na dol? Wstalam i poszlam do lazienki sie ubrac. Kiedy z niej wychodzilam moja komorka zaczela dzwonic, to byla Kate.
- Hej Em!
- Hej Kate!
- Ale sie za toba ztesknilam...!
- Ja za toba tez!
- A co tam u ciebie?
- Wszystko w porzadku, no prawie.
- A co sie stalo, chodzi o to co bylo w telewizji.
- A wiec widzilas?
- Tak wszyscy na swiecie to widzieli, wiesz sama jej nie lubialam. Wiesz jak ja ci zazdroszcze?
- Ale czego?
- To, ze jestes z najcudowniejszym chlopakiem na swiecie!
- Aha.. no tak masz racje. Wiesz moglabys wpasc do mnie, zapoznalabym cie z Justinem i jego przyjciolmi.
- Taaak! Kate krzyknela tak glosno, ze prawie oguchlam.
- To co moze jutro?
- Okey!
- Wiesz co musze juz konczyc, bo jestem glodna i cos mi tu pachnie nalesnikami.
- Ok, to pa!
- Pa!
Nacisnelam czerwona sluchawke i zeszlam na dol. Zeczywiscie ktos robil nalesniki. To byl Justin przyblizylam sie do niego. Dalam mu calusa w policzek, on sie odwrocil i przycisnal mnie do siebie. Pocalowal mnie namietnie.
- Czesc kochanie jak sie spalo?
- Dobrze.
- Masz jakies plany na dzisiaj?
- Nie, ale mam plany na jutro. Powiedzialam z usmiechem na twarzy. Justin to zauwazyl.
- Masz dobry humor?
- Um... tak i to bardzo.
- A co sie stalo?
- Dzwonila do mnie Kate i mowila, ze zazdrosci mi najcudowniejszego chlopaka na swiecie. Justin sie usmiechnal :


- To dlatego sie tak cieszysz?
- Nie, to znaczy z tego tez ale, chodzi o cos innego, mowilam jej, ze moze do mnie przyjechac i sie zgodzila.
- A kiedy?
- Juz jutro!
- Fajnie ciesze sie.
- Ja tez.
Zjedlismy nalesniki i ogladalismy jaki smieszny serial. Wyszlismy na spacer do miasta, to byla propozycja Jusa, chcial zrobic ludziom niespodzianke i wejsc do jednego z hoteli. Po drodze rozmawialismy i smialismy sie z byle czego. Nagle zauwarzylismy fotoreporterow, biegli za nami. Niedaleko byl jeden hotel, weszlismy do niego i pojechalismy wida na sama gore. Wyszlismy z widy a ludzie nie mogli wierzyc wlasnym oczom, ze to jest Justin Bieber. Kilka dziewczynek szlo za nami, co kilka minut stawalismy, bo fanki chcialy zrobic sobie z nim zdjecie. Myslielismy, ze jak juz zrobia te zdjecia to sobie pojda, ale one caly czas byly za nami. Justin w koncu nie wytrzymal i pociagnol mnie za reke, bieglismy przed siebie. Wyszlismy z hotelu smiejac sie. Poszlismy do pobliskiego parku, kiedy Justin nagle krzyknal.
- O kurcze!
- Co?!
- Zobacz tam!
- Gdzie? Odwrocilam sie, ale niczego ciekawego nie widzialam. Poczulam jak Justin podnosi mnie i zarzuca sobie na plecy.
- Justin warjacie puszczaj mnie! Ludzie sie na nas gapia.
- A niech sie gapia, mi to nieprzeszkadza.
- Jussssstin! Krzyknelam kiedy on zaczal krecic sie w kolo. Upadlismy na trawe i smialismy sie glosno. Justin przyblizy sie do mnie, spojrzal mi w oczy i pocalowal. Ludzie gapili sie na nas jak na warjatow, ale nam to nieprzeszkadzalo.
Niestety o godz 16.00 musialam isc do domu, Justin mnie odwiozl. Pocalowalismy sie jeszcze na porzegnanie i weszlam do domu. Przywitalam sie z rodzicami i poszlam do siebie. Weszlam na Twittera, mialam duzo wiadomosci. Przeczytalam jedna : ,, Jak ja cie nie nawidze zabralas nam Justin tylko dla siebie!'' zrobilo mi sie smutno, ale czytalam kolejne : ,, Oddaj nam Justina! Nienawidze cie z calego mojego serca!'' Mialam lzy w oczach. Ostatni twett ktory przeczytalam troche poprwil mi humor : ,,Przestancie ja hejtowac! Ona nic nie zrobila, powinnismy sie cieszyc z tego, ze nasz idol jest szczesliwy! Tak zachowuja sie Belieberki?! Ja oczywiscie szanuje ich zwiazek ♥''. Przytulilam sie do poduszki i myslalm nad tymi hejtami. Przeciesz nie moge odejsc od niego za bardzo go kocham, ale nie chce wiecej czytac tych smutnych dla mnie wiadomsci. Wzielam komorke do reki i zadzwonilam do Justina. Po kilku sygnalach uslyszalam jego glos.
- Hej skarbie, cos sie stalo?
- Chcialam ci powiedziec, ze przeczytalam niektore wiadomsci do mnie na Twiterze od hejterow. Justin ja nie wiem czy wytrzymam, czy ty wiesz jakie to przykre?
- Kochanie, oczywiscie, ze wiem sam mialem i jeszcze mam hejterow. Dla mnie to tez jest przykre. Ale proboje poprostu ich nie czytac i nie przejmuje sie o tym co oni sobie o mnie mysla.  Moze tez powinnas sprobowac.
- Dobrze, sprobuje, dziekuje ci.
- Nie ma za co. Zawsze bede sie staral, zeby poprawic ci twoj humor.
- Aw... Kocham cie.
- Ja ciebie tez.
- Pa...
- No, pa.
Wzielam sobie to do serca, ciesze sie, ze go znam. Zawsze mi pomoze. Kiedy tak sobie rozmyslalam ktos wszedl do mojego pokoju, to byla moja mama.
- Hej skarbie.
- Czesc mamo.
- Wszystko w porzadku?
- Tak.
- Moze jestes glodna? Jakby co to zrobilam ci kanapki i goraca czekolade. Mama podala mi talerz i kubek, usmiechnela sie i chciala juz wyjsc gdy ja powiedzialam.
- Dziekjue mamo.
- Prosze bardzo. Mama wrocila sie do mojego lozka, pocalowala mnie w czolo i wyszla z pokoju. Zjadlam kanapki i wypilam czekolade. Pozniej poszlam umyc zeby i ubrac sie w pizame. wyjrzalam przez okno. Justina nie bylo w pokoju, moze je kolacje albo gdzies pojechal nie mowiac mi o tym. Niezastanawialam sie teraz nad tym, bo chcialo mi sie spac. Polozylam sie do lozka i po kilku minutach zasnelam...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Prosze was bardzo, czy mozecie napisac mi kilka slow na temat mojego bloga? Czy wam sie podobam albo mam cos zmienic?
:) ♥

piątek, 19 października 2012

;)

Mam prosbe mozecie napisac mi w komentarzu, czy czytacie mojego bloga i czy wam sie podoba?
#Love :)

Be alright :)

*Oczami Justina*
Nie moglem zasnac w nocy, caly czas myslalem o Emily i o tym czego sie wczoraj dowiedzialem. Nie wiem czy bedzie chciala dalej ze mna byc. Zalezy mi na niej i to bardzo, jest dla mnie calym moim swiatem, ja nawet nie wytrzymuje bez niej 5 minut, musze miec przy sobie jej zdjecie, albo poprostu byc kolo niej. Gdyby Emily powiedziala mi, ze z nami koniec, zabilbym sie albo umarl z tesknoty. Dlatego, ze tak bardzo mocno ja kocham . Wiem, ze ona napewno jest na mnie zla....Wzielem gitare do reki, poszedlem pod jej dom i zaczelem grac...
*Oczami Emily*
Obudzily mnie dzwieki gitary... , byl sloneczny dzien, slonce swiecilo bardzo jasno. Otworzylam okno i zauwazylam Justina, ktory spiewal piosenke ,,Be alright'', gral na gitarze a w reku trzymal czerwona roze. Usmiechnelam sie, nie moglam przestac sluchac i patrzec na niego, byl taki piekny, romantyczny i slodki , nadal go kocham♥ wiem, ze powinnam byc zla ale nie umiem. Zamknelam okno, zalozylam szlafrok i wyszlam do niego. Justin siedzial na trawie i wpatrywal sie w roze. Podeszlam blizej i usiadlam kolo nigo.
- Emily czy ty nadal mnie kochasz? Powiedzial Justin po kilku minutach, podarowal mi roze a z jego oka poplynela jedna lza. Nic mu nieodpowiedzialam tylko przysunelam sie do niego i oparlam glowe o jego ramie. - Kocham cie Emily, naprawde cie kocham a nawet nie wiesz jak bardzo. To co bylo wczoraj...uh...wiesz, ze nigdy niezrobilbym ci czegos takiego i mowie ci, ze to ona mnie pocalowala, ja nie chcialem naprawde. Dla mnie liczysz sie tylko i wylacznie ty kochanie...♥
Wzruszylam sie, jeszcze nikt niepowiedzial mi czegos bardziej wzruszajacego od tego.
- Justin...
- Wiem, ze teraz jestes na mnie wsciekla, za to wszystko co zrobilem ci wczoraj, za to jak plakalas przeze mnie...
- Justin... On nie dawal mi nic powiedziec, wiec sluchalam go dalej.
- .. Jesli teraz powiesz mi, ze z nami koniec wiedz, ze i tak bede cie kochac, bede tesknic i nie wiem czy wytrzymam bez ciebie....
W koncu niewytrzymalam i krzyknelam.
-Pocaluj mnie wreszcie! Pocalowalismy sie namietnie. Kiedy skonczylismy sie calowac, popatrzalam mu w oczy i powiedzialam.
- Kocham cie.
- Ja tez cie kocham. Ale czegos nie rozumiem, dlaczego nie jestes zla?
- Ja poprostu nie umiem byc zla na kogos takiego jak ty.
- Chcialem cie jeszcze raz przeprosic, za wszystko.
- Justin?
- Tak?
- Mowiles wczoraj, ze dowiedziales sie czegos nowego, co to bylo?
- Wiec tak, kiedy odjechalas chcialem wrocic i powiedziec tej dziewczynie, czy zdaje sobie sprawe co zrobila, bylem taki wsciekly. Kiedy zauwazylem jak idzie do parku poszedlem za nia, widzialem jak z kims rozmawia, nie bylem pewny kto to wiec schowalem sie za drzewem i podsluchalem ich rozmowe. Ona rozmawiala z Selena, mowily cos o jakims planie, ze specialnie ta dziewczyna miala isc ze mna do kina, ale chciala tez zabrac ciebie, zebys widziala, jak sie calujemy. Pozniej Selena dala jej kase i powiedziala, ze przyjdze do mnie i powie mi, ze byla u ciebie, a ty powiedzialas jej, ze to koniec z nami, mowila tez, ze bede potrzebowal kogos na pocieszenie i to ma byc ona Selena.
- Wiec dzisiaj do ciebie przyjdzie?
- Tak.
- A o ktorej godzinie?
- Nie wiem nic o tym nie mowila, ale mysle, ze niedlugo. Dlaczego pytasz?
- Wiesz mam pewien plan.
15.30
Bylismy u Justina w domu i czekalismy na Selene a nasz plan byl taki :
Zawiadomilismy dwoch policjantow, zeby czekali u Justina w domu. Justin mial czekac na Selene w salonie a w tedy ona powiedzialaby to co mowila wczoraj, ze ja i Justin to koniec. Pozniej Justin mial powiedziec jej, ze ja nadal kocha i chce byc z nia, ale najpierw ma przyznac sie, ze straszyla mnie telefonami i sms'ami. Gdyby powiedziala, ze to prawda, tych dwoch policjantow mialo wyskoczyc z jednego z pokoji i zawiesc ja na komisariat.
Kiedy uslyszelismy dzwonek do drzwi schowalismy sie do pokoju a Justin poszedl otworzyc drzwi. Slyszelismy jak sie witaja.
*Oczami Justina*
Bylem na nia wsciekly, ale musialem udawac, ze jestem mily. Usiedlismy na kanpie i zaczelismy rozmawiac, mowila o tym jak bardzo zaluje, ze Emily zerwala ze mna. Udawalem smutnego, ona mnie przytulila i powiedziala, ze moze do mnie wrocic.
- Wiesz Justin nadal cie kocham, prosze pozwol mi wrocic do ciebie.
- Tez cie nadal kocham. (Bylo mi trudno wypowiedziec to slowo). Mozesz do mnie wrocic, ale musisz odpowiedziec na jedno pytanie, bo wiesz kiedy bylem z Emily ona byla smutna zawsze kiedy odbierala telefony i wiem, ze klamala, ze nie dzwonila do niej przyjaciolka. Czy to bylas ty?
- A dlaczego mnie o to pytasz?, nigdy niezepsulabym waszego zwiazku, ale czy ona mowila ci, ze to ja?
- Umm......nie.
- Klamiesz! przyznaj sie, ze ci o tym mowila!
- Nie, nie mowila!
- Ok wierze ci. Pocalujesz mnie teraz?. Sel usiadla mi na kolanach i gladzila reka moj policzek.
- Dobrze ale odpowiedz, czy to bylas ty?
- Tak, to bylam ja! Pocaluj mnie wreszcie!. Wtej chwily mialem krzyknac, zeby policjanci zabrali ja, ale Selena pocalowala mnie i nie moglem nic powiedziec. W koncu przestala i powiedziala, ze idzie do kuchni, bo chce jej sie pic. Wstalem z kanapy i otworzylem drzwi od mojej sypialni, policjanci wyszedli z pokoju i poszli do kuchni. Ja i Emily pobieglismy za nimi. Selena stala oparta o blat kuchenny i pila wode, ale zaraz ja wyplula i siegnela za noz.
- Odsuncie sie ode mnie albo jej cos zrobie!. Krzyknela Sel, pociagnela Emily za wlosy i podstawila noz pod jej gardlo.
- Ej zostaw ja! Bylem zly i zarazem przerazony, ze Selena moze jej cos zrobic.
- Odejdz ode mnie! Powiedziala Selena i walnela Emilly w brzuch.
- Ej prosze nie rob jej nic! powiedzilem i przyblizylem sie do Seleny. - Posluchaj mnie, bede z toba juz na zawsze, ale zostaw ja.
- Klamiesz!
- Nie nieprawda, juz od chwili w ktorej cie ujrzalem wiedzialem, ze bedziesz tylko moja. (Musialem klamac, zeby uratowac Emily, wiem, ze Sel mnie nadal kocha i zrobilaby dla mnie wszystko.)
- Naprwde tak mowisz?
- Tak, tak na prawde ja wogole nie kochalem Emily (To slowo zabolalo najmocniej, widzialem jak Emily na mnie patrzy, byla przerazona a z jej oczu poplynely lzy)
- Oh.. Justin jak ja cie kocham! Powiedziala Sel puszczajac Emily tak, ze upadla na podloge. (ale ona jest naiwna, pomyslalem) Przyblizala sie do mnie i chciala mnie poclowac, ale policjnci zlapali ja, zakluli w kajdanki i zaprowadzily do radiwozu. Po drodze krzyczala takie slowa jak : Jeszcze tego pozalujesz, ze mnie nie wybrales! Ona jest zwykla swinia! A na koniec powiedziale, ze mnie kocha, kompletnie ja olalem. Podeszlem do Emily i przytulilem ja mocno.
- Wszystko w porzadku kochanie?
- Tak ale boli mnie brzuch.
- Dlaczego wogole do niej podeszlas?
- Bo... ja... sama nie wiem? Poprostu chcialam ja uderzyc. Nie widzialam, ze ona ma noz w reku.
- Ale dlaczego chcialas ja uderzyc?
- Bo widzialam ja cie calowala, a poza tym nienawidze jej za to wszystko i za to, ze kazala Ninie sie z toba calowac.
- Kochanie, ja kocham tylko ciebie.
- Tak wiem, ja ciebie tez. Pocalowalismy sie i poszlismy podziekowac policjantom.
- To gdzie dzisiaj spimy? Powiedzial Justin i objal mnie w pasie.
- No nie wiem?
- Mam wolny dom, mozemy spac u mnie.
- Dobrze tylko pojde po rzeczy.
- Ok, bede czekal u mnie w domu.
- Ok!
Weszlam do domu, przywitalam sie z rodzicam, bo dawno ich nie widzialam. Poszlam na gore po rzeczy i powiedzialam im, ze dzisiaj spie u Justina. Zadzwonilam do drzwi a Justin je otworzyl.
- Hej! wchodz. Usiadlam na kanapie a Justin kolo mnie.
- Ztesknilem sie za toba.
- Nie widzielismy sie tylko 10 minut.
- No wiem ale tesknilem.
- Aw...Justin. Pocalowalam go w policzek a on wlaczyl telewizje. Lecialy wiadomosci, mowili o jakims wypadku w Londynie i o czyms innym. Na koniec pokazali zdjecie Seleny w kajdankach. Mowili tez o tym, ze grozila mi nozem w domu Justina. Spojrzalam sie na Justina a on mi powiedzial.
- Spokojnie to normalne. Musza o tym wiedziec a poza tym przed domem byli fotoreporterzy, zrobili nam zdjecia i jej tez.
- A  jesli...
- Co?
- A... juz nic.
22.30
Poszlismy do lazienki przebrac sie w pizamy i wrocilismy do salonu. Ogladalismy jeszcze jakis film po kilku minutach bylam spiaca ale nie chcialo mi sie isc do lozka.
- Justin....
- Tak skarbie?
- Zaniesiesz mnie do lozka, jestem spiaca ale nie chce mi sie isc do lozka.
- A co dostane w zamian?
- No nie wiem najpierw mnie zanies.. prosze. Rozlozylam rece i zrobilam smutna minke.
- No dobrze... Justin wzial mnie na rece pocalowal i zaniosl do sypialni. Polozyl mnie na lozko i nachyli sie nade mna. Spojrzal mi w oczy i pocalowal namietnie, jedna reka sie podpieral a druga glaskal moj policzek. Polozyl sie kolo mnie i przykryl mnie kordla.
- Kocham cie Emily.
- Ja tez cie kocham Justin. Po kilku minutach spania poczulam jak Justin objal mnie reka. Myslalam o tym, ze kiedys nienawidzilam go a teraz spie z nim w lozku. Poprostu BARDZO MOCNO GO KOCHAM...♥
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem, ze troche slaby ale nie wiedzialm co mam napisac. Dziekuje za odwiedzanie mojego bloga.
# Thank you ♥ ;)

sobota, 13 października 2012

OMG!

OMG!!!!!! Mam 293 wyswietlenia bloga! :D
Polska : 162
Rosja  : 59
Norwegia : 48
Indie : 8
Stany Zjednoczone : 7
Niemcy : 4
Wielka Brytania : 1
Maroko : 1
Holandia : 1
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
LOVE <3 LOVE <3 LOVE <3 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Milo cie poznac Nina. >:(

Wstalam okolo 11, popatrzalam na Justina a on slodko spal :


Pocalowalam go w policzek, Justin usmiechnal sie i popatrzal na mnie. Ja tez sie usmiechnnelam a on zaczal przyblizac sie do mnie. Pozniej namietnie mnie calowal, lubialam to uczucie i to bardzo. Gdy przestal, popatrzal mi w oczy i powiedzial.

- Czesc skarbie, wiesz, ze cie kocham?

- Czesc kotku. Wiem, ze mnie kochasz ale ja cie kocham bardziej.

- Nie, to ja cie kocham bardziej.

- Jesli tak to sprobuj mnie zlapac. Gdy to powiedzialam wstalam z lozka i pobieglam na dol. Jus biegl za mna, juz prawie mnie mial ale ja skrecilam a on wyladowal na kanapie.

- Au, moj brzuch!. Widzialam jak zwijal sie z bolu. Wiec podbieglam do niego.

- Kochanie, wszystko w porzadku?

- Nie, bo boli mnie w tym miejscu. Justin pokazal na swoj brzuch. Chcialam zobaczyc czy nic nie ma, wiec zdjelam jego reke z jego brzucha, ale nic nie widzialam.

- Ja tu nic nie widze.

- Wiem, bo nic mi nie jest. Kiedy Justin to powiedzial zlapal mnie w pasie i przycisnal do siebie a po chwili pocalowal. Chcialam sie uwolnic ale nie moglam, jak zwykle byl za silny.

- I co widzisz, ze kocham cie mocniej, niz ty kochasz mnie.

- Nie prawda. To ja kocham cie mocniej!. W tej chwili pocalowalam go namietnie i wplotlam moje palce w jego wlosy. Lezelismy na kanpie, gdy nagle zadzwonila moja komorka.

- Justin musze odebrac.

- Nie musisz, pozniej to zrobisz. Justin nieprzstawal mnie calowac.

- Justin kochanie pusc mnie zaraz przyjde.

- No dobrze, idz i za kilka minut widze cie na dole!

- Dobrze, dobrze, tato!. Oboje sie zasmialismy. Pobieglam na gore i szukalam mojej komorki, kiedy ja znalazlam odebralam.

- Halo?

- Mowilam ci, ze masz sie trzymac z daleka od Justina, a ty pozwalasz mu zostac u siebie w domu na noc?.

- To nie twoja sprawa! Kim kolwiek jestes.

- Wlasnie, ze moja i powtarzam trzymaj sie od niego z daleka!

- Ale dlaczego!?

- Bo ja tak mowie, a i mysle, ze nie zglosilas tego na policje? Jesli tak, to wiem gdzie mieszkasz.

- Co ale z kad to wiesz!?

- Mam swoje zrodla. - Wiec powtarzam ci jeszcze raz trzymaj sie z daleka od niego! I nie mow mu, ze do ciebie dzwonilam, bo wiesz moge przyjsc i cos ci zrobic albo twojej rodzinie. A najgorsze moge cos zrobic jemu.

- Ale... W tym momecie ten ktos sie rozlaczyl. Skad ten ktos wie gdzie mieszkam?. Zeszlam na dol, Justin ogladal telewizje i zajdal nalesniki.

- I kto to byl?

- A.. no wiesz moja ma... ym.. przyjaciolka.

- Jestes pewna kto dzwonil, bo widac, ze nie.

- Tak jestem pewna to byla Kate (przypominam, ze Kate to przyjacolka Emily)

- Ok, to siadaj i zajdaj nalesniki.

Usiadlam na knapie a Jus siedzial na fotelu.

- Cos sie stalo kochanie?

- Nie, czemu?

- Bo masz smutny wyraz twarzy.

- Nie, nic sie nie stalo.

- Nie wierze ci! Chodz do mnie.

Podeszlam do Justina i usiadlam mu na kolanach.

- To mow co sie stalo?

- Nic.

- Napewno.

- Tak , napewno.

- To co Kate ci mowila?

- No wiesz babskie sprawy.

- Okej, cos wiecej?

- Nie, ale dlaczego mnie tak wypytujesz?

- Bo myslalem, ze mnie oklamujesz, ale ja ci wierze. Zrobilo mi sie smutno, bo nie chcialam go oklamywac. Nie moglam mu o tym wszystkim powiedziec wiec udawalam, ze wszystko jest OK. Gdy skaczylismy jesc sniadanie, gdy bylismy ubrani :

 Djxjuyb Jaeba Emily
   Justin

poszlismy do parku na spacer. Usiedlismy na lawce i gadalismy o roznych rzeczach. Siedzielismy w parku pol godziny. Zauwazylismy, ze ktos sie do nas zbliza, znowu fanka i ta sama co wczoraj. Justin popatrzala na mnie i pocalowal mnie namietnie. Wygladala tak :


 Usiadla kolo nas i zaczela mowic.

- Hej, znowu sie spotykamy. Poatrzyla na Justina i sie usmiechnela, on tez sie usmiechnal. Znowu bylam zazdrosna.

- A teraz co mam ci podpisac? Powiedzial Justin.

- Nie nic, ale mam jedno pytanie.

- Ok, slucham?

- Masz moze ochote pojsc ze mna do kina?

- A jak masz na imie?

- Jestem Nina.

- Milo cie poznac Nina.

- Mnie ciebie tez.

- Um... chetnie bym poszedl ale, mam dziewczyne, ktora bardzo kocham. On przytulil sie do mnie i pocalowal w policzek.

- Ale to nie przeszkadza moze isc z nami.

- I co ty na to kochanie? Wyszeptal mi Justin na ucho.

- Hm...no nie wiem.

- Chce tylko uszczesliwic fanke.

- Ok, mozemy isc.

W drodze do kina Nina i Justin caly czas mowili do siebie, czulam sie jak niewidzialna. Puscilam reke Justina i patrzalam cos na telefonie, on objal mnie w pasie i pocalowal w czolo, widzialam wyraz twarzy Niny cos w stylu : Jak ja cie nienawidze, on bedzie moj!. Poszlismy na jakis smieszny film, nawet niwiedzilam jaki mial tytul, bo caly czas bawilam sie komorka. Nie mialam ochoty rozmawiac z Justinem, bylam zazdrosna i wkurzona!. Ludzie caly czas sie na nas gapili i robli zdjecia komorka.

- Mozecie przestac! Powiedzial troche wkurzony Justin. Ludzie przestali robic zdjecia i zajeli sie ogladaniem filmu, troche mnie to rozsmieszylo, tak jakby on byl jakims wladca czy cos. Kiedy film sie skaczyl i lecialy napisy koncowe, bylo ciemno, nie moglam wdziec twarzy Justina i Niny. Gdy swaitla sie zapalily, nie moglam wierzyc wlasnym oczom, moj chlopak calowal sie z Nina! W tym momecie wybieglam z sali, on biegl za mna.

- Ej Emily! Stoj! To nie tak jak myslisz! Emily!. Justin krzyczal ale ja bieglam dalej. Zatrzymalam jakas taksowke i wsiadlam do niej, a on nadal biegnal.

- Moze pan przyspieszyc? Powiedzialam do kierowcy a on zrobil to co powiedzialam, wiec Justin juz dalej nie biegnal.

*Oczami Justina*

Widzialem jak odjezdzala, ale nadal bieglem, taksowka przyspieszyla wiec sie zatrzymalem. Wrocilem pod kino, bo chcialem nagadac tej dziewczynie, czy zdaje sobie sprawe co zrobila. Widzialem jak idzie w strane parku, podeszla do kogos, do jakies dziewczyny. Schowalem sie za drzewem i patrzalem co one robia. Slyszalem ich rozmowe.

- I co udalo ci sie wykonac zadanie?

- Tak, wsiadla w taksowke i pojechala.

- A on?

- On pobiegl za nia. To co gdzie moja kasa?

- Tu jest, trzymaj!

- Myslisz, ze beda dalej razem?

- Nie wiem, ale jutro pojde do Justina i sprobuje mu wmowic, ze bylam u Emily i powiedziala mi, ze to koniec miedzy nimi. On bedzie potrzebowal kogos do pocieszenie wiec powiemu mu, ze moge do niego wrocic.

juz od poczatku wiedzialem, ze to Selena, chcialem isc tam do niej i poprostu ja walnac,ale przemyslalem to. Pposzlem do domu i wyjrzalem przez okno, chcialem widziec co robi Emily. niestety zaslonila zaluzje. Poszedlem pod jej dom i zaczalem pukac i dzwonic ale nikt nie otwieral. Postanowilem, ze rzuce malego kijka w jej okno, otworzyla je i spojrzala na mnie.

- Czego chcesz!?

- Chce z toba poogadac.

- Ale ja nie chce!.

- Posluchaj to ona mnie calowala a nie ja, przeciez wiesz, ze ja kocham tylko ciebie!

- Ale nie wiem, czy ja cie jeszcze kocham!

- Emily! Musze z toba porozmawiac, prosze!

- Mowilam ci, ze nie chce!

- Dowiedzialem sie czegos ciekawego.

- Niby czego? Tego, ze ona dobrze caluje? Przyznaj sie!

- Nie, nie prawda! Calujesz lepiej od niej. Ale zmienmy temat.

- Nie mam ochoty! Pa!

- Ale...!

I zamnknela okno. Chcialem isc do niej porozmawiac z nia. Niestety drzwi i okna byly zamkniete. Wiec poszedlem do domu.

*Oczami Emily*

Zamknelam okno, rzucilam sie na lozko i plakalam,moi rodzice wroca pozno. Umylam sie i polozylam do lozka, zalana lzami zasnelam...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Polecam stronki na fb : http://www.facebook.com/#!/pages/Cytaty-z-Biebsem/210632259027279, http://www.facebook.com/permalink.php?id=280987128675822&story_fbid=290456664395535#!/pages/Beliebers-Poland/280987128675822, http://www.facebook.com/#!/bieberwpolsce, http://www.facebook.com/#!/pages/Cytaty-z-Bieberem-/236800606347682 



:)

Jej! nawet nie wiedzialam, ze moja strona byla wyswietlona 284 razy. Bardzo, bardzo, bardzo sie ciesze :D  Dziekuje!!! <3
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kocham <3

piątek, 12 października 2012

Slawa.

Wsalam pozno o 11, przypomnialam sobie, ze dzisiaj mamy jechac na policje, wzielam komorke do reki i wybralam numer Justina.
- Halo?
- Hej, to tylko ja Emily.
- Czesc kochanie, jak sie spalo?
- Calkiem dobrze.
- No ,bo wiesz ja myslalem o tobie.
- Aw... to slodkie, wiesz dzwonie po to, zeby ci przypomniec, ze dzisisiaj mamy jechac na policje.
- A no tak, to moze spotkamy sie za godzine im wczesniej tym lepiej.
-  Ok, dobrze pa.
- Kocham cie, pa.
- Ja ciebie tez, pa..
Rozlaczylam sie i poszlam sie umyc i ubrac : http://www.photoblog.pl/samegirl/135027275/353.html. Zeszlam na dol i zobaczylam kartke na stole : ,,Pojechalismy do babci, wrocimy jutro mysle, ze sobie poradzisz. Mama i Tata''. Uff... to dobrze, bo niechcialabym im mowic, ze ktos straszy mnie sms'ami i telefonami. Zjadlam platki i wlaczylam telewizor. W telewizij lecialy wiadomosci, i tak slucham, slucham a tu nagle mowia o mnie i Justinie. Zrobilam wielkie oczy i slucham dalej, mowili, ze Justin ma nowa dziewczyne i , ze Selena chodzi z jego przyjacielem. Na koniec pokazali zdjecia :
Selena & Alfredo
 Emily & Justin
Gdy skonczylam oglada telewizje ktos zapukal do drzwi pomyslalam ,, Justin :)''. Podeszlam do nich i otworzylam je, zobaczylam grupe ludzi, zaczeli robic mi zdjecia wiec zamknelam drzwi i poszlam na gore. Wyjrzalam przez okno i zauwazylam, ze jakis samochod podjezdza pod moj dom. Z samochodu wyszedl Jus a za nim Kenny, ktory taranowal wszystkich. Zbieglam na dol, otwprzylam im drzwi i wpuscilam ich do srodka.
- Hej skarbie. Powiedzial Justin i chcial mnie pocalowac w usta, ale ja sie odsunelam.- Co jest?
- Domysl sie.
- Chodzi o tych fotoreporterow?
- Tak, pomysl sobie, ze od dzisiaj beda przychodzili codziennie, zeby zrobic kilka zdjec dziewczyny Biebera.
- Kochanie przeciez wiesz, ze jestem slawny i jak ja mam jakas dziewczyne to musza nam zrobic zdjecie.
- Tak wiem, ale nie wiem czy dam rade to zniesc.
- Ja w to wierze kotku, damy rade.
- To co jedziemy?
- Tak jasne.
- Mam pomysl jak sie z tad wydostac. Powiedzial Kenny i dal nam czapki i okulary przeciwsloneczne, zalozylismy je a Kenny wziol nas pod pachy. Kiedy bylismy w aucie Justin namietnie mnie pocalowal.
- No co, jeszcze sie z toba nie przywitalem. Ja sie tylko usmiechnelam i oparlam o niego.
Gdy bylismy na miejsccu Jus wyszedl pierwszy, zeby otworzyc mi drzwi.
- Dziekuje kochanie.
- Dla mojej ksiezniczki wszystko. Zlapalismy sie za rece i wszedlismy do duzego budynku. Podeszlismy do jednego z policjantow.
- Dzien dobry. Powiedzial policjant i usmiechnal sie do nas.
- Dzien dobry, chcielismy zglosic to, ze ktos grozi mojej narzeczonej sms'ami i telefonami.
- To musza panstwo wjechac na pierwsze pietro, a tam bedzie recepcja.
- Dobrze, dziekujemy bardzo.
Weszlismy do windy, wcisnelam numer, a Justin zlapal mnie za reke.
- Pamietasz to, ze mam klaustrofobie.
- Tak pamietam. - Um...Justin?
- Tak?
- Dlaczego nazwales mnie swoja narzeczona?
- Bo mysle, ze za mnie wyjdziesz, prawda?
- No nie wiem..Justin posmutnial. Ja przytulillam sie do niego i szepnelam mu do ucha. - No pewnie, ze za ciebie wyjde.
Justin usmiechnal sie i zaczol mnie calowac. Nagle dzrwi windy otworzyly sie i wszyscy, ktorzy czekali na winde mogli nas zobaczyc. Wyszlismy szybko z windy i po kilku sekundach wybuchnelismy smiechem. Zauwarzylismy, ze kilka dziewczyn idzie w nasza strone, jedna miala dlugie brazowe wlosy i piekne brozowe oczy wiedzialam, ze Justin lubi takie dziewczyny.
- Przepraszam czy to ty jestes Justin Bieber?
- Tak to ja. Usmiechnal sie Justin. Widzialam ja na nia patrzy, nie wiem czemu ale bylam... zazdrosna. Kiedy Justin skonczyl rozdawac autografy poszlismy na recepcje, a raczej poszlam sama, bo jeszcze kilka dziewczyn przybieglo i tez prosily o autograf. Justin widzial jak odchodze, ale nie mogl sie uwolnic od tych dziewczyn. Chcialo mi sie plakac,ale nie moglam, bo juz bylam przy recepcji. Kiedy wszystko im opowiedzialam, wyszlam z pokoju gdzie wszystko sie dzialo i zauwazylam Justina, ktory szedl w moja strone, skrecilam i zeszlam po schodach na dol. Slyszalam jak ktos za mna biegnie, to byl Jus, zlapal mnie za reke i przyciagnal do siebie.
- Emily ja.... te dziewczyny....no wiesz, chcialem im dac kilka autografow.
- Tak wiem, a teraz mozesz mnie poscic?
- Nie nie moge.
- Justin pusc mnie!
- Nigdy cie nie puszcze.
- Justin jestesmy na policji, pomysla, ze chcesz mi cos zrobic.
- Ok, to wyjdzmy na dwor. Wyszlismy na dwor i Justin zaczal gadac.
- Emily jestes zla?
- Nie.
- Na prawde?
- Tak!
- A moge cie odwiesc do domu?
- Hmm... niech pomysle... wole jechac taksowka.
- Ok, jak chcesz wydac pieniadze na taksowke, zamiast jechac z twoimi chlopakiem, ktory cie bardzo mocno kocha i zawsze bedzie cie kochac, ktory sie  o ciebie martwi i wierzy, ze ty jestes ta jedyna i to ze, chce za ciebie wyjsc, miec z toba dzieci i zesztarec sie z toba.
Wzruszylo mnie to, a nawet bardzo.
- Ok, pojade z toba. Justin przytulil mnie i otworzyl mi drzwi do auta. Kiedy bylismy pod moim domem, Justin odprowadzil mnie pod dom.
- Moze zostane z toba w domu? Slyszalem, ze jestes sama.
- Nie, nie musisz.
- Ok, ale jakby co to zadwon.
- Dobrze. Pocalowalismy sie i weszlam do domu. Poszlam na gore i umylam sie i zalozylam pizame, zeszlam na dol, bo ktos zadzwonil do drzwi. Zalozylam szlafrok i otworzylam je, to byl Justin mial w reku paczke chipsow, jakis film i butelke coli.
 (Moja przerobka XD)
- Hej skarbie.
- Hej, um... po co ci te chipsy, film i cola?
- No wiesz pomyslalem, ze moglibysmy obejrzec film.
- Ok, to wchodz.
Usiedlismy na kanapie i Justin wlaczyl film, przytulilam sie do niego i juz po pol godzine zasnelam.
*Oczami Justina*
Ogladlismy ten film z kilka minut i czulem jak Emily zasypia. Wzialem ja na rece i poszlem ja polozyc na gore. Zeszlem jeszcze na dol, zeby zamnkanac drzwi i wylaczyc film. Poszedlem na gore i polozylem sie kolo niej. Gladzilem jej policzek i myslalem o tym co sie miedzy nami dzieje, ciesze sie, ze znam kogos takiego jak ona, i to, ze jest tylko moja. Pocalowalem ja i po kilku minutach zasnelem...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest kolejny rozdzial <3 Mam nadzieje, ze ktos wogole czytam mojego bloga :)

wtorek, 9 października 2012

Przeprosiny.

Bardzo, bardzo mocno was przepraszam, ze nie dodawalam rozdzialow ale zaczol mi sie rok szkolny, chodze do norweskiej szkoly i jest trudno. A pozatym musze sie uczyc jezyka. Ale od dzisiaj bede sie starala dodawac rozdzialy wieczorem. I jeszcze raz bardzo bardzo mocno was przepraszam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
#MUCHLOVE <3

piątek, 17 sierpnia 2012

Kocham cie.

Otworzylam oczy i ujrzalam jakis liscik a kolo niego czerwona roze, przezytalam list :
''Czesc piekna! Jesli to czytasz t znaczy, ze nie spisz :) Mam dla ciebie pewna niespodzianke podazaj za strzalkami, no ale najpierw sie ubierz :) - Jutsin,,
Usmiechnelam sie do siebie, poszlam sie ubrac :
http://www.photoblog.pl/zestawy01/127271695 i zeszlam na dol. Nikogo nie bylo, ale zauwazylam strzalke, ktora wskazywala na drzwi, otworzylam je i ujrzalam kolejna strzalke, zalozylam buty i wyszlam poszukac kolejnych. Ostatnia skonczyla sie kolo jeziora z wodospadem. Usiadlam na trawie, nagle ktos zaslonil mi oczy, wystraszylam sie.
- Kto to?.
- Zgadnij. Odrazu rozpoznalam ten glos.
- Justin!.
- Tak, zgadlas. Usmiechnol sie do mnie i pocalowal w policzek. Wygladal tak (dla mnie bosko) :
Justin Bieber Justin Bieber visits Selena Gomez on the set of "Feed the Dog" in Los Angeles, California on August 3, 2012.
- Chodz, pokaze ci cos.
- Ok.
Justin zaprowadzil mnie na koc, usiadlam na nim, a Justin gdzies poszedl i powiedzial, ze zaraz przyjdzie. Czekalam na niego 5 minut. Gdy usiadl na kocu zaczelismy rozmawiac i sie wyglupiac. Pozniej Justin wyciagnol z kieszeni pudelko. Zamurowalo mnie, myslalam, ze chce mi sie oswiadczyc.
- Justin, co to zapudelko?... chyba nie chcez....
- Nie, z kad jestesmy za mlodzi, chcialem ci tylko dac ten naszyjnik. Justin wyciagnol naszyjnik z pudelka i mi go podal, naszyjnik byl ze srebra i z napisem Justin&Emily. Bylam zaskoczona, bo byl taki piekny, przytulilam sie do Justina i pocalowalam go.
- Bardzo ci dziekuje!.
- Nie ma za co. Chcialem ci jeszcze cos powiedziec.
- Mow smialo.
- Bo chcialem ci powiedziec, ze cie kocham.
- Ze co?.
- Emily, ja cie kocham, nawet nie wiesz jak bardzo!.
- Ja... cie chyba tez.
- Wiesz mam jeszcze jedno pytanie.
- Tak?.
- Czy... zgodzilabys sie byc ze mna.
- Oczywiscie, ze tak!.
Justin usmiechnol sie do mnie, a ja do niego, pozniej przyblizyl sie do mnie i pocalowal mnie namietnie, ja odwzajemnilam mu pocalunek. Zjedlismy kanapki, spojrzalam na komorke byla 19.00.
- Ja juz musze isc.
- A to szkoda, choc odwioze cie, tylko zabiore reczy.
- Ok, pomoge ci.
- Dziekuje.
Wsiedlismy do auta i ruszylismy do domu, gdy bylismy na miejscu podziekowalam Justinowi i pocalowalam go w policzek, weszlam do domu i poszlam do swojego pokoju. Moja komorka zaczela wibrowac, odebralam.
- Halo?.
- .......
- Halo?!. Kim jestes!.
- Kims kto cie nienawidzi!.
- Ale dlaczego?.
- Dowiesz sie w swoim czasie, chyba, ze jestes taka bystra i sie sama dowiesz.
- ???
- Dobra nie jestes, az taka bystra.
- A jak masz na imie?.
- Nie moge ci powiedziec, myslisz ze jestem taka glupia.
- A wiec jestes dziewczyna.
- Wiesz musze konczyc, trace z toba czas i powtarzam ci odwal sie od Justina, albo bedzie z toba zle!.
- Ale....
Rozlaczyla sie. Balam sie co ona moze mi zrobic, zadzwonilam do Justina.
- Hej, cos sie stalo?.
- Tak znowu ten numer do mnie dzwonil.
- I co?. Dowiedzialas sie czegos?.
- Tak, wiem ze jest dziewczyna. Ale glos miala dla mnie nieznany, i naprawde nie wiem kto to, powiedziala, ze jesli bede sie z toba spotykac, to skonczy sie zle..... dla mnie.
- Ja tez nie wiem kto to moze byc, musimy pojsc z tym na policje, najlepiej jutro w padne po ciebie o 14.00, moze byc?.
- Tak, dziekuje ci.
- Nie ma za co, kocham cie.
- Ja ciebie tez. Dobranoc.
- Dobranoc...
Poszlam sie przebrac i umyc zeby, polozylam sie do lozka i zasnelam.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Prosze komentujcie <3
Dzisiaj jade na camping, ale wezme z soba komputer i tam bede pisac dalej, a pozniej dodam na bloga. ;)

czwartek, 16 sierpnia 2012

Nieznany numer?.

Obudzil mnie budzik z telefonu, wstalam ubralam sie : http://www.photoblog.pl/pharelumnia/127762852/249.html i zeszlam na dol by zjesc sniadanie.
Taty nie bylo pojechal wzesniej na plan, to znaczy, ze bede musiala jechac z Justinem. Mama robila jajecznice.
- Dzien dobry mamo!
- Dzien dobry coreczko!. Krzyknela mama, i nalozyla mi jajecznice na talerz.
- To z kim dzisiaj jedziesz na plan? Bo wiesz, ze tata pojechal wczesniej.
- Nie wiem moze pojade z Justinem.
- Jestesmy tu dopiero od 5 dni, a ty juz rozkochalas kogos w sobie.
- Mamo.... moge w spokoju zjesc swoja jajecznice.
- Tak, pewnie. Mama usmiechnela sie do mnie i zaczela robic herbate.
Gdy skonczylam jesc ktos zapukal do drzwi, otworzylam je i zobaczylam Justina :

- Hej! O wow ladnie dzis wygladasz. Wyszczerzyl sie Justin.
- Czesc! i dzieki.
- To co gotowa?.
- Tak.
Wsiedlismy do samochodu i po pol godzinie bylismy na planie. Tata przywital sie ze mna a pozniej poszlam sie przebrac. Zaczelismy probe, a Justin rozmawial z moim tata, pozniej poszedl do przebieralni, gdy wyszedl ja juz skonczylam swoja probe. Podeszlam do stolika z napojami, zauwazylam ze tata podchodzi do Justina i cos do niego mowi, bylam ciekawa o co chodzi. Wzielam ostatni lyk wody i polozylam butelke na stole. Justin podszedl do mnie i powiedzial mi, czy zgodzilabym sie pocalowac go w teledysku.
- Sama nie wiem.... Zastanawialam sie przez kilka sekund poczym powiedzialam. - No dobra.
- Jej! To chodz za mna. Justin pociagnol mnie za reke powiedzial, ze nie potrzebujemy proby, poszlam sie przebrac i umalowac weszlam na wielki most (to wszystko dzialo sie na powietrzu). Tata powiedzial mi co mam robic. (Byl zachod slonca) Justin mial isc mostem w moja strone, a ja mialam przygladac sie rzece. Pozniej slonce powoli zachodzilo. Gdy Justin byl juz przy mnie przytulil mnie, podniosl mi podbrodek i jego usta znajdywaly sie kolo moich, z glosnikow poplynelo ostatnie slowo (Yeah) i pocalowalismy sie (przypominam teledysk byl do piosenki ''Love me like you do,,). Moj tata krzyknol ''ciencie,, a my nie przestawalismy sie calowac, ale oderwalismy sie od siebie po kilku sekundach, usmiechnelismy sie do siebie i poszlismy sie przebrac, bo bylismy cali mokrzy. Gdy wyszlam z przebieralni tata podszedl do mnie.
- Widze, ze szybko zmienilas zdanie co do Justina.
- Nie, to znaczy tak, ehh... to skomplikowane.
- Wiesz musze zalatwic kilka sprawna miescie, a i powiedz Justinowi, ze jutro macie wolne, jutro mam zebranie.
- Ok, pa tato! . Krzyknelam i powiedzialm wszystko Justinowi.
- To swietnie!. Krzyknol Justin.
- Co? Czemu?.
- E.. no bo.. wiesz..
- Nie co?.
- Mam plany co do nas, musze cie jakos zdbyc. Usmiechnol sie i zapytal mnie czy chce, zeby on mnie odwiozl do domu, powiedzial, ze chetnie.
Gdy bylismy kolo mojego domu, Justin pocalowal mnie i poszedl do domu. Weszlam do domu i zastanawiajac sie jakie on ma plany na jutro poszlam do pokoju.
Gdy siedzialam na lozku czytajac cos w internecie moja komorka zaczela wibrowac. Odebralam.
- Halo?.
- ......
- E... halo?.
- .......
- Halo!?, halo!?.
- ......
Zakonczylam polaczenie i troche sie balam, bo nikt nie odpowiadal. Zadzwonilam do Justina. Chcialam sie zapytac czy zna ten numer.
- Nie wiesz kto to mogl byc?.
- Niestety nie. Ale nie boj sie, moze ktos sie pomylil.
- Tak moze, dobranoc.
- Dobranoc...
Rozloczylam sie, byla godzina 21.00, wylaczylam laptopa i poszlam sie przebrac. Spojrzalam na telefon 21.15, 2 nieodebrane polaczenia z tym samym numerem i jeden sms.
Kliknelam na sms'a i otworzylam szeroko oczy ze zdziwienia.
'' Masz odwalic sie od Justina, albo to zle sie dla ciebie skonczy,,
Wystraszylam sie i zadzwonilam do Justina opowiedzialam mu wszystko.
- Justin, ja sie naprawde boje.
- Nie boj sie, jak znowu ktos do ciebie zadzwoni, lub napisze z tego samego numer, to zapytaj sie kim jest, albo zadzwon do mnie pojdziemy na policje.
- Ok, Dziekuje, ze znam kogos takiego jak ty.
- A ja dziekuje, ze mam kogos takiego pieknego i madrego jak ty, pa.
- Dziekuje, pa...
Polozylam sie spac i pochwili zasnelam...
*Oczami Justina*
Zastanawialem sie kto to mogl byc, przebralem sie i polozylem do lozka. Jedna mysl chodzila mi po glowie, Selena... to ona mogla to napisac, chociaz mam duzo fanek jedna z nich mogla to napisac, ale nikt nie wie, ze ja kocham, tak kocham ja i musze jej to powiedziec tylko jak?. Mialem juz plany co do jutra, nastawilem budzik na 07.00, bo chce wczesnie wstac aby wszystko przygotowac, myslalem jeszcze nad tym, czy sie wyrobie i czy Emily nie wstanie tak szybko, w koncu zasnelem.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest nastepny, Prosze komentujcie  <3 ;)

Wiadomosc.

Przepraszam, ze nic nie pisalam ale nie mialam pomyslow na kolejny rozdzial i nie mialam czasu, ale dzisiaj zabiore sie za pisanie. ;) <3

czwartek, 9 sierpnia 2012

Nowi przyjaciele.

Wstalam i wyjrzalam przez okno, zobaczylam jakas kartke na oknie Justina, brzyblizylam sie aby lepiej widziec co na tej kartce jest napisane.
'' Dzien dobry slicznotko, jak sie ubierzesz to przyjdz do mnie, Justin ;* ''
Gdy to przeczytalam usmiechnelam sie do siebie, nie wiedzialam o co mu moze chodzic?. Poszlam sie ubrac
http://www.photoblog.pl/zestawy01/127271695 i umyc zeby, przypomnialo mi sie, ze od wczoraj mam jego bluze, przytulilam ja do siebie wlozylam do torebki i zeszlam na dol, zjadlam sniadanie i powiedzialam mamie, ze ide do nigo.
Gdy bylam przed jego drzwiami, zadzwonilam. Drzwi otworzyl jakis chlopak, poczym krzyknal.
- Justin! jakas laska do ciebie!
- Juz ide!.
- Czesc!.
- Hej!, masz tu swoja bluze.
- Dzieki.
Gdy Justin przywital sie ze mna weszlismy do jego pokoju, na lozku siedziala dziewczyna o blad wlosach, podeszla do mnie i przedstawila sie.
- Czesc jestem Ashley.
- Hej, jestem Emily.
- A gdzie jest....
- Hejka, Christian jestem. Powiedzial chlopak wychodzac zza rogu i usmiechnol sie do mnie.
- Czesc, a ja Emily.
- Chcialem, zebys ich poznala.
- Bardzo mi milo. Powiedzialam z usmiechem na twarzy i usiadlam kolo Ashley na lozku.
- To co bedziemy robic?. Powiedzial Justin siadajac kolo mnie.
- Mozemy isc do parku. Powiedzial Chris.
- Tak, ja sie zgadzam.
- Ja tez.
- Dobra to ja tez. Powiedzial Justin wstajac z lozka.
Gdy Ashley i Justin poszli zakladac buty, Chris zapytal mnie.
- Czy masz chlopaka?.
- Nie.
- A wiesz co?.Tak sie sklada, ze ja nie mam dziewczyny. Powiedzial zblizajac sie do mnie.
- I co?.

- Ej! idziecie!. Krzyknela Ashley.
- Taak!!!. Odpowiedzialam jej wstajac i udajac sie do przedpokoju. Chris szedl za mna, widac bylo, ze mu sie podobam, ale nie chcialabym z nim byc.
Gdy bylismy w parku zaczelismy sie wyglupiac. Rozmawialismy na rozne tematy, Ashley powiedziala mi, ze Chris to jej brat i ze chodzila z Justinem. Nie przezkadzalo mi to. Gdy usiedlismy na lawce, Justin poprosil mnie czy moglabym porozmawiac z nim w samotnosci, zgodzilam sie.
Gdy bylismy sam na sam, Justin zaczol gadac.
- Wiesz co Emily?.
- Co?.
- Wiesz, ze mi sie podobasz.
- Tak wiem mowiles to wczoraj.
- Emily chcialem cie o cos spytac.
- To pytaj smialo.
- Ja chcialem ci spytac o to, czy ty niechcialabys, no wiesz ze mna chodzic.
- A po co, po bulki do sklepu?.
- Emily ja mowie powaznie!.
- Sama nie wiem, moze...
- Proszeee... tak bardzo ladnie prosze...
- Tak latwo mnie nie zdobedziesz. Usmiechnelam sie do niego poczym podeszlam do Ashley i Christiana. Justin przez chwile stal w miejscu z mina WTF?. Gdy zrozumial o co mi chodzilo podszedl do nas i usiadl kolo mnie, pochwili szepna mi do ucha.
- Mysle, ze tak.
- Zobaczymy. Powiedzialam do niego a on tylko poraz kolejny usmiechnal sie.
Byla godzina 21:01, zrobilo sie chlodno i niebo pochmurnialo, zaczol padac deszcz.
- Moze pojdziemy juz do domu. Zaproponowal Chris.
- Tak chodzmy.
Ashley i Christian poszli do swojego domu, a ja i Justin poszlismy pod moj dom.
- Dobranoc. Powiedzialam do niego.
- Dobranoc, slodkich snow.
Justin brzyblizal sie do mnie i gdy nasze twarze byly blisko siebie polozylam mu palec na ustach i pocalowalam go w policzek. Chlopak przytulil sie do mnie, poczym poszedl do swojego domu machajac mi.
Weszlam do domu, przypomnialam sobie ze mama prcuje dzisiaj do 22:10 a tata juz spi, bo jutro znowu jedzie na plan, ja zreszta tez. Poszlam do siebie zdjelam mokre ubranie i udalam sie pod prysznic. Gdy bylam juz w pizamie podeszlam do okna, ale nie widzialam Justina, nagle zauwazylam go jak rozmawia przez telefon. Gdy skonczyl rozmawiac popatrzal na mnie i pomachal mi, a ja wyslalam mu buziaka i znowu zrobil jeden ze swoich uroczych usmieszkow i wszedl do lazienki. Zgasilam swiatlo, nastawilam budzik na 08:30 i polozylam sie do lozka zamykajac oczy, pochwili zasnelam...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Komentujcie, plisss.... <3

środa, 8 sierpnia 2012

Tajemnicza randka z Justinem.

*Oczami Justina*
Wstalem ubralem sie i zadzwonilem do Seleny, zeby jak najszybciej sie z nia spotkac w parku, zgodzila sie i juz po 10 minutach znajdywalem sie w wyznaczonym miejscu czekajac na nia. Gdy ja zauwazylem podbieglem do niej i zaczelem mowic.
- Czesc Sel!.
- Hej skarbie, dlaczego mnie nie pocalujesz?.
- Bo musze ci cos powiedziec.
- Tak, to mow.
- Wiesz gdy zaczelismy sie spotykac myslalem, ze bedziesz ta jedyna, ale...
- Ale co!?
- Ale pozniej juz nic....
- Juz nic co!?.
- Juz nic do ciebie nie czulem, to tak jakby cala magia prysla.
- Chcesz mi powiedzie, ze ty ze mna zrywasz?.
- W sumie to tak. Sel bardzo mi przykro ale nie jestes ta jedyna.
- Ah tak... a wiesz co ci powiem?.
- Co?.
- Mysle, ze Alfredo zgodzi sie ze mna byc, napewno jest sto razy lepszy od ciebie!.
- Tak napewno. Powiedzialem pod nosem.
- Cos mowiles?.
- Nie nic.
- To dobrze pojde juz sobie napewno masz lepsze zajecie.
Gdy wypowiedziala to ostatnie zdanie, przypomnialem sobie, ze moglbym zabrac Emily na randke. Ona mnie nie lubi ale mysle ze po tej randce zmieni zdanie, najpierw spytam sie jej taty co on na to. Wybralem numer taty Emily i powiedzialem mu o tym ,ze chce zabrac jego corke na randke, zgodzil sie, powiedzialem mu zeby nic jej nie mowil i wyszedl ze swoja zona gdzies na miasto czy gdziec tam, zeby Emily zostala sama w domu i ja wtedy zadzwonie do niej. Jej tata podal mi jej numer. Po krotkiej chwili zadzwonilem do niej.
*Oczami Emily*
Obudzilam sie o 09:30 bo musialam jechac na plan, umylam i przebralam
http://www.photoblog.pl/yourjeans/129614734 sie, zeszlam na dol aby zjesc sniadanie. Mama wyszla zalatwic jakies sprawy na miescie i zostawila kartke z napisem ze musze sama sobie poradzic. Moja komorka nagle zadzwonila poyslalam, ze to mogl byc Jake, ale sie mylilam jakis nieznany numer.
Pierwszy sygnal..... drugi...... trzeci......Nie wytrzymalam i odebralam :
- Halo? kto mowi?.
- To ja Justin.
- A.... po co dzwonisz do mnie?.
- Chcialem ci powiedziec, ze twoj tata jest juz na planie i prosil mnie zebym cie przywiozl.
- Ze co?. Ja mam ci w to uwierzyc?.
- Tak! Moge dac ci go do telefonu.
- Nie niepotrzeba, nie ma go nawet w domu, wiec chyba jest na planie, wierze ci.
- To co? mam po ciebie przyjechac?.
- No dobra.
- Ok. Za pol godziny bede.
- Ok!.
Z kad on ma moj numer?. Moze tata mu dal?. Nie wiem?. Ale dobra nic mi nie zaszkodzi tej jeden raz, poszlam do gory umylam zeby i zrobilam sobie make-up. Zeszlam na dol i czekalam az on przyjdzie. Uslyszalam dzwonek do drzwi, gdy je otworzylam zobaczylam usmiechnietego Justina :




- Czesc Emily!.
- Ta... czesc!
- Czemu jestes taka naburmuszona skarbie ?
- Nie jestem i nie mow do mnie skarbie!.
- No dobra, to co jedziemy.
- Tak... tylko zaloze buty.
Znowu czulam jego wzrok na sobie. Gdy wsiedlismy do auta Justin wypytywal sie o moja rodzine, przyjaciol i czy mam chlopaka. Powiedzialam mu wszystko a on opowiedzial wszystko o sobie, nie wiedzialam, ze on wychowywal sie bez ojca w tym momencie zrobilo mi sie go zal. Byl zabawny, opowiadal kawaly i powiedzial mi wszystko o teledysku (love me like you do). Bylismy juz na miejscu, ale to nie przypominalo planu na ktorym mielismy probe tylko plaze.
- Yyy....Justin gdzie my wogole jestesmy?.
- Choc pokaze ci cos.
- Nie mam zamiaru nigdzie z toba isc!.
- No chodz!. Zlapal mnie za reke ale sie wydostalam, pozniej zlapal mnie za druga ale zrobilam to samo wydawalo mi sie to smieszne. W tym momencie nie wytrzymala i wybuchlam smiechem. Justin wygladal na zlego wiec podszedl do mnie i zarzucil na plecy, probowalam sie wydostac, ale byl silny, zaczelam go walic w plecy ale nie za mocno momentami sie smialam a Justin biegl w strone plazy. Gdy bylismy na miejscu zaniemowilam, na piasku byl rozlozony duzy koc, a kolo niego platki roz.
- I co podoba ci sie?.
- Tak jest ladnie, ale dla kogo to?.
- Dla ciebie to znaczy dla nas.
- Dla nas, a co masz na mysli?.
- Chcialem sie z toba umowic ale balem sie tobie o tym powiedziec, wiec przywiozlem cie tutaj.
- Ale wiesz, ze za toba nieprzepadam.
- Wiem, ale ty mi sie strasznie spodobalas. A wczoraj myslale o tobie caly czas, lubie jak sie usmiechasz. Lubie tez patrzec jak tanczysz, masz takie ladne ruchy.
- Justin ale.....
- Nie, nic nie mow tylko prosze daj mi szanse.
- No.... sama nie wiem?. Justin popatrzal na mnie wzrokiem malego szczeniaczka.
- No dobrze, ale jesli nic do ciebie nie poczuje to zapomnimy o sobie.
- Takkk!!!! Zgodzila sie!!!. Chlopak skakal po calej plazy, w koncu zaprowadzil mnie na koc na ktorym znajdowal sie kosz z jedzeniem.
- Czy ty przypadkiem nie masz dziewczyny?.
- Nie, juz nie zerwalem z nia dzisiaj i tak jej nie lubilem.
- A czy my przypadkiem nie powinnismy byc na planie?.
- Nie dzisiaj mamy wolne.
- I ty o tym wiedziales a ja nie?.
- Tak, twoj tata sie zgodzil, zebym cie zabral.
- Co!?. Moj tata nic mi nie powiedzial ani mama?.
- Tak to byl moj plan. Usmiechnol sie do mnie, a mi zrobily sie rumience na twarzy.
Wyglupialismy sie i tanczylismy do muzyki, ktora leciala w radiu. Justin chcial mnie wrzucic do morza ale powiedzialam mu, ze nie mama rzeczy na zmiane, wiec zaproponowal mi spacer po plazy, zgodzilam sie i poszlismy, po 10 minutach zrobilo mi sie chlodno, chlopak dla mi swoja bluze, bo ja zostawilam swoja w domu. Gdy znowu siedzielismy na miekkim kocu spojrzalam w morze, bylam przytulona do niego.
Gdy telefon wskazywal 21:00, Powiedzialam Justinowi, ze powinnismy sie zbierac. Chlopak zawiozl mnie do domu.
- No to dozobaczenia...
- Tak dobranoc....
- Chcialam ci jeszcze podziekowac za dzisiaj.
- Nie ma za co dla ciebie zrobilbym wszystko. Justin usmiechnol sie i przydrzymal reka moja twarz i przyblizal ja w strone swoich ust. Gdy nasze usta sie zlaczyly czulam sie jak nigdy do tad. Chlopak calowal lepiej od Jake'a. Nasz pocalunek byl namientny. Gdy oderwalismy sie od siebie, Justin wyszeptal mi do ucha :
- Spij slodko...
Poczym wszedl do samochodu i pomachal mi jeszcze na dowidzenia. A ja stalam jak slup patrzac ja odjezdza, odcknelam sie i weszlam do srodka, mama stala w kuchni usmiechajac sie do mnie.
- Widze, ze rozkochalas w sobie gwiazdora.
- Mamo.... to moja sprawa, ale teraz wybacz mi ale ide spac. Dobranoc!. Krzyknelam na pozegnanie wchodzac do gory. Weszlam do pokoju i zadzwonilam do Kate, powiedzialam jej z kim sie dzisiaj spotkalam, a ona zaczela piszczec ze szczescia.
- Ej! Zaraz przecie ty go nie lubisz.
- Tak ale to juz przeszlosc.
- Dobrze nie wazne, jestem szczesliwa, ze w konu go polubilas i zazdroszcze ci!.
- Ta.. wiesz ja musze juz konczyc, bo jestem zmeczona.
- No to dobranoc pani Bieber.
- Ej! przestan.
- Dobra, dobra pa!.
- Paa...
Poszlam wziasc prysznic i ubralam sie w pizame. Weszlam do pokoju i przypomnialam sobie, ze mieszkam kolo Justina, wyjrzalam przez okno i zauwazylam go jak wychodzi z lazienki (W pizamie), on tez popatrzal przez okno na mnie i usmiechnol sie, wyslal mi buziaka, a ja zarumienilam sie i pomachalam mu. Zgasilam swiatlo i wskoczylam do lozka, myslalam o tym ze da sie polubic czlowieka, ktorego sie nigdy nie lubialo i nie ocenia sie ludzi po wygladzie. Tak myslalam, myslalam, az w koncu zasnelam.

Spotkanie z Justinem i wystapienie w jego teledysku.

Wstalam ubralam sie http://www.photoblog.pl/xxmodnezestawyxx/116922855, rozczesalam wlosy i zeszlam na dol. Tata czytal gazete i popijal kawe. Mama robila nalesniki i herbate.
- Dzien dobry wszystkim!.
- Czesc skarbie! Masz zjedz sobie nalesniki. Krzyknela do mnie mama podajac mi talerz z nalesnikami.
- Dziekuje.
Poszlam do salonu wloczylam telewizor i przelaczylam program na jakis serial o dziewczynach. Gdy skonczylam jesc odlozylam talerz do zmywarki i poszlam do siebie. Zrobilam sobie make-up i zeszlam na dol. Tata juz na mnie czekal, bo musielismy jechac na plan teledysku. Wsiedlismy do auta i ruszylismy w droge. Gdy bylismy juz na miejscu tata przedstawil mnie wszystkim. Czekalismy jeszcze na ta gwiazde.
- Hej wszystkim!. Zza rogu wyszedl dosc wysoki,usmiechniety chlopak (chodzi o Justina).:

Przez krotka chwile probowalam zanalizowac kto to mogl byc. Pozniej podszedl do mnie i sie przywital.
- Czesc jestem Justin Bieber, a tobie jak na imie?. Usmiechnol sie do mnie i podal mi reke.
- J... ja jestem E... Emily. Nie mogla w to uwierzyc, ze on jest taki ladny i ma taki piekny usmiech, nie co ja mowie, ze on jest piekny?, dobra, dobra moze troche. Ale postaram sie byc silna.
- Ladne imie.
- Tak jasne wiem to. Powiedzialam i szybko puscilam jego dlon.
- Czy ty jestes moja antyfanka?.
- Mozna tak powiedziec.
- Oh... szkoda, ale wiem ze ci sie spodobam. Powiedzial z usmiechem na twarzy.

- Chcial bys. Obrocilam sie na piecie i podeszlam do mojego taty.
Czulam jego wzrok na sobie, ale nie przestawalam isc w strone taty.
- Ej tato czy ja ci nie mowilam, ze nie lubie Justina?.
- Mowilas, ale on potrzebowal jakies dziewczyny do tanca.
- Ze co? ja mam z nim tanczyc!?.
- Corciu posluchaj, to tylko teledysk nic wiecej.
- Ale....no dobra ale on nie moze mnie pocalowac, nie pozwole sobie na to, dobrze?.
- No dobrze, dobrze, zatanczysz ale nie pocalujesz, zrozumialem.
- Dzieki.
Chcialo mi sie pic wiec podeszlam do stolika z napojami i siegnelam po wode nie odwracajc sie wzielam jeden lyk. Poczym uslyszalam czyjs glos za soba, glos Biebera.
- Slyszalem, ze wystapisz ze mna w teledysku?.
- Tak ale nie pocalujecie!.
- Jeszcze zmienisz zdanie. Powiedzial to przyblizajac sie do mnie i mowiac mi to na ucho, ale ja nadal stalam plecami do niego. Odsunelam sie od niego i poszlam do Alex (ona ma mnie nauczyc ruchow). Przebralam sie aby moc sie swobodnie poruszac,gdy bede na probie. Szlo mi calkiem niezle, ale bede sie uczyc przez kilka dni.
- Dziekuje wszystki za dzisiejszy dzien mozecie isc do domu. Krzyknal moj tata poczym podszedl do mnie.
- Nie wiedzialem, ze nauczysz sie podstawowych krokow juz pierwszego dnia.
- No widzisz. Usmiechnelam sie i poszlam sie przebrac. Gdy wyszlam zobaczylam, ze Justin na kogos czekal.
- O! Hej Emily. chcialem ci tylko podziekowac, ze zgodzilas sie wystapic ze mna w tym teledysku.
- Taa... moze zostane slawna.
- Moze....
Usmiechnelismy sie do siebie, poczym przypomnialam sobie, ze go nie lubie i mam byc silna, zeby nie ulec jego urokowi.
- Wiesz ja musze juz isc tata na mnie czeka.
- A.. Tak jasne no to do jutra.!
- Pa!.
Wow nigdy niepomyslalaby, ze moge go polubic i ze on jest calkiem spoko. Ale jesze przez tydzien bede go nie lubiec. A pozniej kto wie?. Dobra, dobra sama nie wiem. :)
*Oczami Justina*
Wow ale ona sliczna, szkoda ze nie jest moja fanka, ale mysle ze po tygodniu mnie polubi. Dzisiaj pierwszy raz czulem sie tak dziwnie przy niej, tak jakbym byl zakochany. Szkoda, ze mam dziewczyne Selene (tak naprade nigdy jej nie lubilem) musze z nia zerwac tylko nie wiem jak?. Napewno bedzie chciala wrocic do mnie.
Wsiadlem do auta i pojechalem do domu, mieszkalem z mama, bo niechcialbym mieszka z Selena. Nieznioslbym tego. Gdy bylem w srodku przywitalem sie z mama i poszlem do pokoju, umylem sie i polozylem do lozka, myslalem jeszcze o Emily i jak ja do siebie przekonac, pozniej zasnelem.
*Oczami Emily*
Gdy bylismy juz w domu powiedzialam mamie co dzis robilam. Zjadlam kolacje a potem poszlam do gory umylam sie i polozylam do lozka, zmeczona dzisiejszym dniem zasnelam...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Komentujcie <3

wtorek, 7 sierpnia 2012

Przeprowadzka do Stratford.

Wstalam ubralam krotkie spodenki i niebieski t-shirt ktory lezal na fotelu. Uczesalam wlosy i zeszlam na dol zjesc sniadanie. Mama robila jajecznice ze szczypiorkiem. Mmm.....Uwielbiam jajecznice i to jeszcze mojej mamy.
- Hej mamus!.
- Dzien dobry skarbie!. Masz zjedz sobie jajecznice bo niedlugo jedziemy.
- Ah... no tak zapomialam dzisiaj przeprowadzka. Zapomialam sie spakowac!.
- Nie martw sie spakowalam cie kiedy bylas zajeta tym chlopakiem. Zasmiala sie.
- Mamoo..... mozesz przestac.
- Oj juz dobrze, dobrze.
Zabralam talerz i poszlam do salonu i wlaczylam telewizor, przelaczylam na muzyke na ktorej lecial Bieber - Boyfriend. Nawet mi sie podobala, nie co ja mowie jego piosenka mi sie spodobala?. Moze... ale tylko ta jedna, przeciez to nie grzech. Gdy piosenka sie skonczyla odlorzylam talerz do zmywarki, i poszlam do pokoju zobaczyc czy wszystko spakowne. Moja komorka nagle zadzwonila, nieznany numer. niepewnie odebralam.
- H....halo?.
- Hej Emily, to ja Jake. Chcialem cie tylko spytac czy pojdziesz ze mna na spacer?.
- Niestety, nie moge, bo wyprowadzam sie do Stratford. Niedlugo lece.
- Co!? Dlaczego?.
- Moj tata dostal propozycje zeby nagral tam teledysk jakiejs gwiazdy, i musze sie tam wyprowadzic.
- A... to szkoda milej drogi zycze.
- Dzieki, wiesz co?.
- Nie co?.
- Bede za toba tesknila.
- Ja za toba tez. W myslach wyobrazalam sobie jak Jake usmiecha sie do komorki.
- No to pa!.
- Pa...!
Gdy skonczylismy rozmawiac polozylam sie na lozko i patrzylam w sufit. Nagle ktos wszedl do pokoju to byla moja mama.
- Jestes gotowa?.
- Gotowa?. A tak jasne jestem gotowa.
- To co, pozegnalas sie juz ze swoim kolega albo mam mowic chlopakiem?.
- Mamooo.....!. Tak pozegnalam sie juz z nim, ale on nie jest moim chlopakiem.
- Okej. Czekam na dole.
- Dobrze.
Wstalam z lozka i ostatni raz popatrzylam na moj pokoj. Zamnkelam drzwi i zeszlam na dol. Mama juz na mnie czekala. Wzielysmy walizki i zamowilysmy taksowke na lotnisko. Poszlysmy do odprawy i czekalismy 5 min na samolot. Gdy zajelysmy swoje miejsca wylaczylam swoja komorke i oparlam sie o okno. Samolot wybil sie w powietrze i juz bylismy nad L.A widok byl przepiekny. Zamknelam oczy i zasnelam.
Moj sen: Bylam w Stratford na plazy ale nie sama zauwazylam, ze ktos trzyma mnie w pasie ale nie widzialam twarzy. Nagle zobaczylam ze to byl Justin Bieber chcialam go puscic ale cos mi nie pozwalalo. Chlopak zblizal sie do mnie i chcial mnie pocalowac nie wiem czemu ale tego chcialam, tak chcialam zeby mnie pocalowal. To bylo dziwne JA chcialam zeby ON mnie POCALOWAL!?. W chwili ktorej chcial mnie pocalowac uslyszalam czyjs glos, glos mojej mamy.
- Kochanie. wstawaj juz jestesmy!.
- C...co? juz jestesmy?. Powiedzialam zaspanym glosem.
- Tak. Tata bedzie na nas czekal.
Gdy samolot wyladowal wszyscy udali sie na zewnatrz. Wzrokiem szukalysmy taty.
- Tatooo...!!!. Krzyknelam na widok mojego taty.
- Emily..!!! stesknilem sie za toba!.
- Ja chyba bardziej!.
- Hej Kochanie!. Tata usmiechnal sie na widok mojej mamy.
- Dobra jedziemy do naszego nowego domu.
Wsiedlismy do samochodu i po pol godzine bylismy na miejscu. Dom byl duzy, kremowy i z basenem, jednym slowem byl cudowny!. Gdy weszlismy do srodka od razu poszlam poszukac swojego pokoju. Weszlam do niego i zaniemowilam. Pokuj byl duzy mial fioletowe sciany, biale duze lozko. Komputer, laptop, szafka na ubrania, telewizor plazmowy i wlasna lazieke.
- I co bodoba sie?. Nawet nie wwiem kiedy tata wszedl do mojego pokoju.
- Ja... jest super!.
- Wiedzialem, ze tak powiesz. Wiesz co mozesz jutro ze mna pojechac na plan teledysku.
- Ok dobrze! ale jaka gwiazda tam bedzie?.
- Aaa... to bedzie niespodzianka, mysle ze ci sie spodoba.
Tata wyszedl z pokoju, a ja zastawialam sie kto moze byc ta gwiazda?. Zeby tylko nie byl to Bieber. Zblizala sie 22:00. Rozpakowalam sie i poszlam sie umyc. Gdy wyszlam z lazienki ubralam pizame i z ciekawosci wyjrzalam przez okno. Widzialam pokoj Justina. Zauwazylam go ja kladzie sie do lozka. Pochwili zobaczylam ze on nagle wstaje, i udawalam ze cos robie, katem oka spogladalam na niego, on spojrzal sie na mnie i usmiechnal sie, nie wiem czemu ale zrobilo mi sie goraco, szybko poszlam zgasic swiatlo i polozylam sie na lozko. Nigdy sie tak nie czulam, gdy chlopak usmiechal sie na moj widok. Myslalam, ze moglabym go polubic, chociaz sama nie wiem. Wkoncu zasnelam.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Prosze komentujcie <3

Impreza na koniec roku.

Wstalam ubralam http://www.google.no/imgres?um=1&hl=no&biw=1024&bih=545&tbm=isch&tbnid=q5a-9WyvamgSpM:&imgrefurl=http://kropla-mody.blog.pl/&docid=zG1rH7oNOEQkOM&imgurl=http://img21.imageshack.us/img21/3840/naluz.jpg&w=351&h=403&ei=ZyMhUMP5KNDQ4QTk4YCQDQ&zoom=1&iact=hc&vpx=105&vpy=141&dur=1526&hovh=241&hovw=209&tx=108&ty=135&sig=114906583188160347489&page=1&tbnh=164&tbnw=143&start=0&ndsp=9&ved=1t:429,r:0,s:0,i:69 sie i uczesalam wlosy.Zeszlam na dol by zjesc sniadanie. Mamy nie ma, bo jest w pracy. Podeszlam do szafki i wyciagnelam musli, polozylam je na stole i wsypalam do miski z mlekiem. Pozniej poszlam do lazienki by umyc zeby i zrobic lekki make-up. Wzielam torbe i wyszlam do szkoly. Spojrzalam na telefon byla 07:45.
- Mam jeszcze 15 minut drogi, chyba zdaze. Powiedzialam do siebie.
Bylam juz w szkole pierwsza lekcja biologia. Nie lubie tej lekcji i nauczyciela. czekalam tylko az zadzwoni dzwonek. Nareszcie zadzwonil wyszlam z klasy i udalam sie do szafki. Wyciagnelam ksiazki do matmy i poszlam pod klase. Zauwazylam, ze kolo klasy stoi Jake (chlopak, ktory mi sie podoba).
- Cz.. czesc Jake!. Powiedziala niesmialo.
- Hej Em!. Powiedzial patrzac na mnie i usmiechnal sie. Niepewnie spojrzalam mu w oczy. A ja wprost uwielbiam patrzec na jego piwne oczy.
- Ej no bo, wiesz... dzisiaj ostatni dzien szkoly i... Mike urzadza impreze... moze poszlabys ze mna?.Powiedzial do mnie, a ja nie moglam w to uwierzyc najladniejsz chlopak w szkole zaprosil mnie na impreze. Stalam nieruchomo i rozmyslilam sie jak to bedzie wygladac.
- Ej Em! sluchasz mnie!?
- Eee.... Tak! tak chetnie pojde z toba na ta impreze. Usmiechnelam sie i zadzwonil dzwonek.
- To wpadne po ciebie o w pol do 20, Ok!.
- Ok! paa...
Weszlam do klasy i usiadlam w lawce. Dzien zlecial mi szybko, bo caly czas myslalam o tej imprezie. Koniec lekcji. Udalam sie do szafki i polozylam je. Gdy weszlam do domu mojej mamy nadal nie bylo, bo pracuje do 22:00. Zdjelam buty i siegnelam po komorke najpierw zadzwonilam do mamy, by powiedziec jej o tym co sie dzisiaj stalo. Zgodzila sie na to zebym poszla, ale ktos musi mnie pozniej odprowadzic do domu. Pomyslalam, ze zadzwonie do Kate. Powiedzialam jej, ze Jake to super ciach, ale ona powiedziala, ze dla niej najwiekszym ciachem jest Bieber. Myslalam, ze tak powie.
- Wiesz ja musze konczyc, ide na kolacje z rodzicami, i powodzenia z Jake'em!.
- Dzieki, pa!
Zeszlam na dol by zrobic sobie cos do jedzenia. Wyciagnelam z lodowki talerz z kurczakiem i ziemniakami podgrzalam sobie i udalam sie do salonu. Wlaczylam telewizor i przelaczylam na jakis durny serial. Gdy juz skonczylam poszlam do lazienki by umyc sobie wlosy i zrobic sobie make-up. Pozniej szukalam czegos w czym bede mogla pojsc na impreze. Wypadlo na to
http://www.google.no/imgres?start=109&um=1&hl=no&sa=X&biw=1024&bih=545&tbm=isch&tbnid=_kHFX77Uo3snsM:&imgrefurl=http://trendy.blogi.kotek.pl/2011/07/dzisiejsze_trendy&docid=Fw9As4zQQouY5M&imgurl=http://bi.kotek.pl/bloxlite/f640x640/32/64/39f3aeb010.jpg&w=516&h=478&ei=CywhUO-uL4fV4QTc6YHQDw&zoom=1&iact=hc&vpx=105&vpy=2&dur=1050&hovh=216&hovw=233&tx=124&ty=112&sig=114906583188160347489&page=9&tbnh=154&tbnw=166&ndsp=15&ved=1t:429,r:0,s:109,i:55. Zeszlam na dol i czekalam na Jake'a. Nagle ktos zapukal do drzwi. Tak, to byl Jake. stal przygladajac sie mi.
- Idziem czy bedziesz tak sie gapil na mnie przez caly wieczor?.
- Yyy...taa.. jasne jedziemy!.
Weszlismy do samochodu i ruszylismy w droge. Gdy znajdowalismy sie juz pod domem Mike'a, Jake podzedl do moich drzwi i otworzyl je.
- Dziekuje. Powiedzialam usmiechajac sie do niego.
- Nie ma sprawy. Jake tez sie usmiechnal, poczym ruszylismy w strone dzrwi. Impreza juz trwala, bo uslyszalam jak cos spadlo tluczac sie. Drzwi otworzyl nam Mike.
- O hej wchodzcie!.
Weszlismy do duzego domu gdzie bylo duzo ludzi ze szkoly. Jake przywital sie ze swoimi kolegami poczym podszedl do mnie.
- Zatanczysz?.
- Eee...jasne. Powiedzialam i udalismy sie na parkiet.
- Jake! ja nie umiem tanczyc.
- Spokojnie naucze cie. Usmiechnal sie do mnie i polozyl moje rece na jego karku, a jego rece wyladowaly na moich biodrach. Tanczylismy dosc dlugo, wkoncu mialam dosc i przeprosilam go i usiadlam na kanapie patrzac ktora godzina byla 22:30. Moja mama juz wrocila wiec musze juz isc do domu. Szukalam Jake'a. Znalazlam go siedzacego na fotelu na drugim koncu salonu.
- Jake ja musze juz isc odprowadzisz mnie?
- Jasne ale dlaczego tak szybko?
- Moja mam juz dawno wrocila, wiec ja musze juz isc.
- Ok,dobra odprowadze cie.
Wyszlismy na zewnatrz i wiedlismy do auta. Prze cala droge Jake opowiadal mi kawaly, a ja sie smialam. Gdy bylismy pod moim domem Jake odprowadzil mnie pod same drzwi.
- Dziekuje ci za to ze nauczyles mnie tanczyc i za to, ze mnie zabrales na ta impreze.
- Nie ma za co. Spojrzal mi w oczy i lekko przysuwal sie do mnie, poczym nasze twarze dzielily milimetry. Pozniej poczula ze jego usta znajduja sie kolo moich i poczulam ich smak. Jake calowal bardzo dobrze. Gdy oderwal sie od moich ust, lekko sie usmiechnal.
- Wow!. Powiedzial i usmiechna sie teraz sam do siebie.
- Ok to... Dobranoc!. Wymyslilam na poczekaniu.
- Dobranoc.
Gdy weszlam do domu moja mama udawala ze cos robi w kuchni, a ja odrazu wiedzialam ze ona caly czas patrzala sie przez okno kiedy calowalam sie z Jake'm.
- Mamo. Wiem ze to wszystko widzialas. Zasmialam sie i popatrzalam na mame ze zlym wyrazem twarzy.
- Ja nic nie widzialam, ja tylko patrzalam czy listonosz nie idzie.
- mamo co robilby listonosz w srodku nocy?
- Tego nikt nie wie.
- Ok dobra ide spac. Dobranoc.
- Dobranoc corciu.
Zdjelam z siebie ubranie i poszlam sie wykapac i umyc zeby. Poczym przypomnialam sobie, ze jutro lece do Stratford do miejsca gdzie mieszka Bieber. Przez krotka chwile myslalam o tym jak bede znosic mieszkanie kolo niego. Niewspominalam wam ze bede mieszkac kolo Biebera. Pochwili zapadlam w sen...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest 2 !!! <3

Ostatni dzien szkoly.


Hej!. Jestem Emily Adams, mam 17 lat, dlugie bland wlosy i niebieskie oczy, mieszkalam w L.A. Moja najlepsza przyjaciolka to Kate, ma tyle lat co ja, brazowe oczy i wlosy , jest fanka Justina Biebera. Ja za nim nie przepadam, nie wiem co ona w nim widzi?. Moja mama ma na imie Betty, a tata Roger. Mama prowadzi biuro kosmetyczne najslawniejsze na swiecie, w ktorym maluja sie gwiazdy. Tata jest rezyserem teledyskow, wiele gwiazd prosilo go aby wyrezyserowal ich teledyski, tak, tak Bieber tez. Pewnego dnia kiedy wrocilam ze szkoly moja mama miala dla mnie pewna wiadomosc.

Hej mamo! - powiedzialam i zdjelam buty wchodzac do salonu, mama siedziala na kanapie tak jakby na mnie czekala.
-Hej skarbie! usiadz kolo mnie musze ci cos powiedziec.
- Ej, ale nie chcesz mi powiedziec ze spodziewasz sie dziecka!?.
- Nie, niespodziewam sie dziecka. Chodzi o cos innego.
- Tak, a o co?.
- O to ze... musimy sie przeprowadzic do Stratford.
- Co! ale dlaczego!?.
- Tata dostal propozycje aby tam wyrezyserowal teledysk jakiejs gwazdy. I musimy sie tam przeprowadzic. Kupil nam dom, podobno jest bardzo ladny.
- Ale mamo! Ja nie moge, tam nie znam nikogo i bede musiala chodzic do nowej szkoly, a wiesz ze ja nigdy nie lubialam byc nowa.
Nie mowilam wam ale od kiedy tata zostal rezyserem teledyskow preprowadzalismy sie z 2 razy. Najpierw z L.A (tam sie urodzilam.) do NY a z NY do Londynu a teraz Do Stratford!?. Mam juz tego dosyc. Ale mama powiedziala ze to ostatni raz. Popatrzalam na mame i szybkim krokiem poszlam do gory i zamnkelam sie w swoim pokoju. Moj pokoj byl dosc duzy, mial fioletowe sciany, po srodku duze luzko i duzo poduszek na nim, mialam wlasna lazienke telewizor i oczywiscie wielka szafke z lustrami. Polozylam sie na lozku i wyciagajac komorke zadzwonilam do Kate.
- Hej, Kate! - powiedzialam do przyjaciolki patrzac w sufit.
- Hej, Em! cos sie stalo?.
Opowiedzialam jej cala historie o przeprowadce. I czekalam na jej odpowiedz. Poczym uslyszalam jej glos.
- Ale to juz bedzie 3 raz, wspolczuje ci. Ale wiesz co tam mieszka Justin Bieber. Nie cieszysz sie?
- Tsa jasne... z czego mam sie cieszyc?
- A no tak, zapomnialam ze za nim nie przepadasz. Ale jakby co to mnie zaprosisz moze go spotkam?
- Ha ha ha, jasne ze tak.
Wspomnialam wam ze ona go wprost uwielbia.
- Ok ja musze konczyc mama mnie wola na obiad.Pa
- Ok. Paa...
Gdy skonczylam gadac z Kate przypomnialam sobie ze nic nie jadlam odkad przyszlam ze szkoly. Zeszlam na dol i udalam sie do kuchni. Mama siedziala w salonie i czytala gazete.
- Mamo! Zrobilas juz obiad, glodna jestem!.
- Tak! Podgrzej sobie lezy na blacie kolo mikrofalowki!.
- Ok dzieki!
Wzielam talerz z jedzeniem i poszla do siebie. Caly czas myslalam o przeprowadce. Zeszlam na dol zeby zanies talerz do zmywarki. Udalam sie do lazienki umylam sie i ubralam sie w pizame. Spojrzalam na ze garek wskazywal 22:45.
- Co juz tak puzno!?
Polozylam sie i zasnelam, jutro ostatni dzien szkoly a pojutrze wyjezdzam do Stratford.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i pierwszy rozdzial juz jest! :)

Bohaterowie.

Bohaterowie:

Emily Adams : Ma 17 lat, jest jedynczka. Jej przyjacolka to Kate. Jej tata jest rezyserem a mama prowadzi biuro kosmetyczne.Gra na gitarze. Nie przepada za Justinem Bieberem, ale niedlugo jej uczucia do niego sie zmienia.

Justin Bieber : Ma  18 lat, jest gwiazda popu. Jego przyjaciel to Christian. Gra na gitarze, pianinie, trabce i perkusji. Mieszka w Stratford. Ma mlodszego brata i siostre.

Kate Brown : Ma 17 lat, ma starszego o rok brata. Jej przyjaciolka to Emily. Jest fanka Justina Biebera. Mieszka w L.A.

Christian Beadles : Ma 17 lat, jest przyjacielem Justina. Ma starsza siostre. Mieszka w Stratford i jezdzi na deskorolce. Zakochuje sie w Emily.

Ashley Beadles : Ma 18 lat, ma mlodszego o rok brata. Jej nowa przyjaciolka to Emily. Chodzila z Justinem ale zerwali.

Postanowilam prowadzic bloga, mysle ze wam sie spodoba. Jestem fanka Justina <3
czytalam duzo blogow o nim a teraz zaczynam prowadzic swoj...