piątek, 26 października 2012

Hejterzy.

Obudzilam sie o 12. Justina nie bylo, moze poszedl do lazienki albo zszedl na dol? Wstalam i poszlam do lazienki sie ubrac. Kiedy z niej wychodzilam moja komorka zaczela dzwonic, to byla Kate.
- Hej Em!
- Hej Kate!
- Ale sie za toba ztesknilam...!
- Ja za toba tez!
- A co tam u ciebie?
- Wszystko w porzadku, no prawie.
- A co sie stalo, chodzi o to co bylo w telewizji.
- A wiec widzilas?
- Tak wszyscy na swiecie to widzieli, wiesz sama jej nie lubialam. Wiesz jak ja ci zazdroszcze?
- Ale czego?
- To, ze jestes z najcudowniejszym chlopakiem na swiecie!
- Aha.. no tak masz racje. Wiesz moglabys wpasc do mnie, zapoznalabym cie z Justinem i jego przyjciolmi.
- Taaak! Kate krzyknela tak glosno, ze prawie oguchlam.
- To co moze jutro?
- Okey!
- Wiesz co musze juz konczyc, bo jestem glodna i cos mi tu pachnie nalesnikami.
- Ok, to pa!
- Pa!
Nacisnelam czerwona sluchawke i zeszlam na dol. Zeczywiscie ktos robil nalesniki. To byl Justin przyblizylam sie do niego. Dalam mu calusa w policzek, on sie odwrocil i przycisnal mnie do siebie. Pocalowal mnie namietnie.
- Czesc kochanie jak sie spalo?
- Dobrze.
- Masz jakies plany na dzisiaj?
- Nie, ale mam plany na jutro. Powiedzialam z usmiechem na twarzy. Justin to zauwazyl.
- Masz dobry humor?
- Um... tak i to bardzo.
- A co sie stalo?
- Dzwonila do mnie Kate i mowila, ze zazdrosci mi najcudowniejszego chlopaka na swiecie. Justin sie usmiechnal :


- To dlatego sie tak cieszysz?
- Nie, to znaczy z tego tez ale, chodzi o cos innego, mowilam jej, ze moze do mnie przyjechac i sie zgodzila.
- A kiedy?
- Juz jutro!
- Fajnie ciesze sie.
- Ja tez.
Zjedlismy nalesniki i ogladalismy jaki smieszny serial. Wyszlismy na spacer do miasta, to byla propozycja Jusa, chcial zrobic ludziom niespodzianke i wejsc do jednego z hoteli. Po drodze rozmawialismy i smialismy sie z byle czego. Nagle zauwarzylismy fotoreporterow, biegli za nami. Niedaleko byl jeden hotel, weszlismy do niego i pojechalismy wida na sama gore. Wyszlismy z widy a ludzie nie mogli wierzyc wlasnym oczom, ze to jest Justin Bieber. Kilka dziewczynek szlo za nami, co kilka minut stawalismy, bo fanki chcialy zrobic sobie z nim zdjecie. Myslielismy, ze jak juz zrobia te zdjecia to sobie pojda, ale one caly czas byly za nami. Justin w koncu nie wytrzymal i pociagnol mnie za reke, bieglismy przed siebie. Wyszlismy z hotelu smiejac sie. Poszlismy do pobliskiego parku, kiedy Justin nagle krzyknal.
- O kurcze!
- Co?!
- Zobacz tam!
- Gdzie? Odwrocilam sie, ale niczego ciekawego nie widzialam. Poczulam jak Justin podnosi mnie i zarzuca sobie na plecy.
- Justin warjacie puszczaj mnie! Ludzie sie na nas gapia.
- A niech sie gapia, mi to nieprzeszkadza.
- Jussssstin! Krzyknelam kiedy on zaczal krecic sie w kolo. Upadlismy na trawe i smialismy sie glosno. Justin przyblizy sie do mnie, spojrzal mi w oczy i pocalowal. Ludzie gapili sie na nas jak na warjatow, ale nam to nieprzeszkadzalo.
Niestety o godz 16.00 musialam isc do domu, Justin mnie odwiozl. Pocalowalismy sie jeszcze na porzegnanie i weszlam do domu. Przywitalam sie z rodzicami i poszlam do siebie. Weszlam na Twittera, mialam duzo wiadomosci. Przeczytalam jedna : ,, Jak ja cie nie nawidze zabralas nam Justin tylko dla siebie!'' zrobilo mi sie smutno, ale czytalam kolejne : ,, Oddaj nam Justina! Nienawidze cie z calego mojego serca!'' Mialam lzy w oczach. Ostatni twett ktory przeczytalam troche poprwil mi humor : ,,Przestancie ja hejtowac! Ona nic nie zrobila, powinnismy sie cieszyc z tego, ze nasz idol jest szczesliwy! Tak zachowuja sie Belieberki?! Ja oczywiscie szanuje ich zwiazek ♥''. Przytulilam sie do poduszki i myslalm nad tymi hejtami. Przeciesz nie moge odejsc od niego za bardzo go kocham, ale nie chce wiecej czytac tych smutnych dla mnie wiadomsci. Wzielam komorke do reki i zadzwonilam do Justina. Po kilku sygnalach uslyszalam jego glos.
- Hej skarbie, cos sie stalo?
- Chcialam ci powiedziec, ze przeczytalam niektore wiadomsci do mnie na Twiterze od hejterow. Justin ja nie wiem czy wytrzymam, czy ty wiesz jakie to przykre?
- Kochanie, oczywiscie, ze wiem sam mialem i jeszcze mam hejterow. Dla mnie to tez jest przykre. Ale proboje poprostu ich nie czytac i nie przejmuje sie o tym co oni sobie o mnie mysla.  Moze tez powinnas sprobowac.
- Dobrze, sprobuje, dziekuje ci.
- Nie ma za co. Zawsze bede sie staral, zeby poprawic ci twoj humor.
- Aw... Kocham cie.
- Ja ciebie tez.
- Pa...
- No, pa.
Wzielam sobie to do serca, ciesze sie, ze go znam. Zawsze mi pomoze. Kiedy tak sobie rozmyslalam ktos wszedl do mojego pokoju, to byla moja mama.
- Hej skarbie.
- Czesc mamo.
- Wszystko w porzadku?
- Tak.
- Moze jestes glodna? Jakby co to zrobilam ci kanapki i goraca czekolade. Mama podala mi talerz i kubek, usmiechnela sie i chciala juz wyjsc gdy ja powiedzialam.
- Dziekjue mamo.
- Prosze bardzo. Mama wrocila sie do mojego lozka, pocalowala mnie w czolo i wyszla z pokoju. Zjadlam kanapki i wypilam czekolade. Pozniej poszlam umyc zeby i ubrac sie w pizame. wyjrzalam przez okno. Justina nie bylo w pokoju, moze je kolacje albo gdzies pojechal nie mowiac mi o tym. Niezastanawialam sie teraz nad tym, bo chcialo mi sie spac. Polozylam sie do lozka i po kilku minutach zasnelam...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Prosze was bardzo, czy mozecie napisac mi kilka slow na temat mojego bloga? Czy wam sie podobam albo mam cos zmienic?
:) ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz