piątek, 16 listopada 2012

Prepraszam ale.... :( ♥

 





 

 
Bardzo mocno was przepraszam ale nie bede juz mogla prowadzic bloga. Nie mam weny i wgl mi sie ten blog nie podoba... Zaczne pisac blog o swoim normalnym zyciu. Pozniej podam linka. I jeszcze raz was przepraszam...  :( ♥
 
I Dziekuje za odwiedziny :) ♥♥
 
A tu macie kilka imaginow z Justinem :) : 

 
 
 
 
 

piątek, 26 października 2012

Hejterzy.

Obudzilam sie o 12. Justina nie bylo, moze poszedl do lazienki albo zszedl na dol? Wstalam i poszlam do lazienki sie ubrac. Kiedy z niej wychodzilam moja komorka zaczela dzwonic, to byla Kate.
- Hej Em!
- Hej Kate!
- Ale sie za toba ztesknilam...!
- Ja za toba tez!
- A co tam u ciebie?
- Wszystko w porzadku, no prawie.
- A co sie stalo, chodzi o to co bylo w telewizji.
- A wiec widzilas?
- Tak wszyscy na swiecie to widzieli, wiesz sama jej nie lubialam. Wiesz jak ja ci zazdroszcze?
- Ale czego?
- To, ze jestes z najcudowniejszym chlopakiem na swiecie!
- Aha.. no tak masz racje. Wiesz moglabys wpasc do mnie, zapoznalabym cie z Justinem i jego przyjciolmi.
- Taaak! Kate krzyknela tak glosno, ze prawie oguchlam.
- To co moze jutro?
- Okey!
- Wiesz co musze juz konczyc, bo jestem glodna i cos mi tu pachnie nalesnikami.
- Ok, to pa!
- Pa!
Nacisnelam czerwona sluchawke i zeszlam na dol. Zeczywiscie ktos robil nalesniki. To byl Justin przyblizylam sie do niego. Dalam mu calusa w policzek, on sie odwrocil i przycisnal mnie do siebie. Pocalowal mnie namietnie.
- Czesc kochanie jak sie spalo?
- Dobrze.
- Masz jakies plany na dzisiaj?
- Nie, ale mam plany na jutro. Powiedzialam z usmiechem na twarzy. Justin to zauwazyl.
- Masz dobry humor?
- Um... tak i to bardzo.
- A co sie stalo?
- Dzwonila do mnie Kate i mowila, ze zazdrosci mi najcudowniejszego chlopaka na swiecie. Justin sie usmiechnal :


- To dlatego sie tak cieszysz?
- Nie, to znaczy z tego tez ale, chodzi o cos innego, mowilam jej, ze moze do mnie przyjechac i sie zgodzila.
- A kiedy?
- Juz jutro!
- Fajnie ciesze sie.
- Ja tez.
Zjedlismy nalesniki i ogladalismy jaki smieszny serial. Wyszlismy na spacer do miasta, to byla propozycja Jusa, chcial zrobic ludziom niespodzianke i wejsc do jednego z hoteli. Po drodze rozmawialismy i smialismy sie z byle czego. Nagle zauwarzylismy fotoreporterow, biegli za nami. Niedaleko byl jeden hotel, weszlismy do niego i pojechalismy wida na sama gore. Wyszlismy z widy a ludzie nie mogli wierzyc wlasnym oczom, ze to jest Justin Bieber. Kilka dziewczynek szlo za nami, co kilka minut stawalismy, bo fanki chcialy zrobic sobie z nim zdjecie. Myslielismy, ze jak juz zrobia te zdjecia to sobie pojda, ale one caly czas byly za nami. Justin w koncu nie wytrzymal i pociagnol mnie za reke, bieglismy przed siebie. Wyszlismy z hotelu smiejac sie. Poszlismy do pobliskiego parku, kiedy Justin nagle krzyknal.
- O kurcze!
- Co?!
- Zobacz tam!
- Gdzie? Odwrocilam sie, ale niczego ciekawego nie widzialam. Poczulam jak Justin podnosi mnie i zarzuca sobie na plecy.
- Justin warjacie puszczaj mnie! Ludzie sie na nas gapia.
- A niech sie gapia, mi to nieprzeszkadza.
- Jussssstin! Krzyknelam kiedy on zaczal krecic sie w kolo. Upadlismy na trawe i smialismy sie glosno. Justin przyblizy sie do mnie, spojrzal mi w oczy i pocalowal. Ludzie gapili sie na nas jak na warjatow, ale nam to nieprzeszkadzalo.
Niestety o godz 16.00 musialam isc do domu, Justin mnie odwiozl. Pocalowalismy sie jeszcze na porzegnanie i weszlam do domu. Przywitalam sie z rodzicami i poszlam do siebie. Weszlam na Twittera, mialam duzo wiadomosci. Przeczytalam jedna : ,, Jak ja cie nie nawidze zabralas nam Justin tylko dla siebie!'' zrobilo mi sie smutno, ale czytalam kolejne : ,, Oddaj nam Justina! Nienawidze cie z calego mojego serca!'' Mialam lzy w oczach. Ostatni twett ktory przeczytalam troche poprwil mi humor : ,,Przestancie ja hejtowac! Ona nic nie zrobila, powinnismy sie cieszyc z tego, ze nasz idol jest szczesliwy! Tak zachowuja sie Belieberki?! Ja oczywiscie szanuje ich zwiazek ♥''. Przytulilam sie do poduszki i myslalm nad tymi hejtami. Przeciesz nie moge odejsc od niego za bardzo go kocham, ale nie chce wiecej czytac tych smutnych dla mnie wiadomsci. Wzielam komorke do reki i zadzwonilam do Justina. Po kilku sygnalach uslyszalam jego glos.
- Hej skarbie, cos sie stalo?
- Chcialam ci powiedziec, ze przeczytalam niektore wiadomsci do mnie na Twiterze od hejterow. Justin ja nie wiem czy wytrzymam, czy ty wiesz jakie to przykre?
- Kochanie, oczywiscie, ze wiem sam mialem i jeszcze mam hejterow. Dla mnie to tez jest przykre. Ale proboje poprostu ich nie czytac i nie przejmuje sie o tym co oni sobie o mnie mysla.  Moze tez powinnas sprobowac.
- Dobrze, sprobuje, dziekuje ci.
- Nie ma za co. Zawsze bede sie staral, zeby poprawic ci twoj humor.
- Aw... Kocham cie.
- Ja ciebie tez.
- Pa...
- No, pa.
Wzielam sobie to do serca, ciesze sie, ze go znam. Zawsze mi pomoze. Kiedy tak sobie rozmyslalam ktos wszedl do mojego pokoju, to byla moja mama.
- Hej skarbie.
- Czesc mamo.
- Wszystko w porzadku?
- Tak.
- Moze jestes glodna? Jakby co to zrobilam ci kanapki i goraca czekolade. Mama podala mi talerz i kubek, usmiechnela sie i chciala juz wyjsc gdy ja powiedzialam.
- Dziekjue mamo.
- Prosze bardzo. Mama wrocila sie do mojego lozka, pocalowala mnie w czolo i wyszla z pokoju. Zjadlam kanapki i wypilam czekolade. Pozniej poszlam umyc zeby i ubrac sie w pizame. wyjrzalam przez okno. Justina nie bylo w pokoju, moze je kolacje albo gdzies pojechal nie mowiac mi o tym. Niezastanawialam sie teraz nad tym, bo chcialo mi sie spac. Polozylam sie do lozka i po kilku minutach zasnelam...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Prosze was bardzo, czy mozecie napisac mi kilka slow na temat mojego bloga? Czy wam sie podobam albo mam cos zmienic?
:) ♥

piątek, 19 października 2012

;)

Mam prosbe mozecie napisac mi w komentarzu, czy czytacie mojego bloga i czy wam sie podoba?
#Love :)

Be alright :)

*Oczami Justina*
Nie moglem zasnac w nocy, caly czas myslalem o Emily i o tym czego sie wczoraj dowiedzialem. Nie wiem czy bedzie chciala dalej ze mna byc. Zalezy mi na niej i to bardzo, jest dla mnie calym moim swiatem, ja nawet nie wytrzymuje bez niej 5 minut, musze miec przy sobie jej zdjecie, albo poprostu byc kolo niej. Gdyby Emily powiedziala mi, ze z nami koniec, zabilbym sie albo umarl z tesknoty. Dlatego, ze tak bardzo mocno ja kocham . Wiem, ze ona napewno jest na mnie zla....Wzielem gitare do reki, poszedlem pod jej dom i zaczelem grac...
*Oczami Emily*
Obudzily mnie dzwieki gitary... , byl sloneczny dzien, slonce swiecilo bardzo jasno. Otworzylam okno i zauwazylam Justina, ktory spiewal piosenke ,,Be alright'', gral na gitarze a w reku trzymal czerwona roze. Usmiechnelam sie, nie moglam przestac sluchac i patrzec na niego, byl taki piekny, romantyczny i slodki , nadal go kocham♥ wiem, ze powinnam byc zla ale nie umiem. Zamknelam okno, zalozylam szlafrok i wyszlam do niego. Justin siedzial na trawie i wpatrywal sie w roze. Podeszlam blizej i usiadlam kolo nigo.
- Emily czy ty nadal mnie kochasz? Powiedzial Justin po kilku minutach, podarowal mi roze a z jego oka poplynela jedna lza. Nic mu nieodpowiedzialam tylko przysunelam sie do niego i oparlam glowe o jego ramie. - Kocham cie Emily, naprawde cie kocham a nawet nie wiesz jak bardzo. To co bylo wczoraj...uh...wiesz, ze nigdy niezrobilbym ci czegos takiego i mowie ci, ze to ona mnie pocalowala, ja nie chcialem naprawde. Dla mnie liczysz sie tylko i wylacznie ty kochanie...♥
Wzruszylam sie, jeszcze nikt niepowiedzial mi czegos bardziej wzruszajacego od tego.
- Justin...
- Wiem, ze teraz jestes na mnie wsciekla, za to wszystko co zrobilem ci wczoraj, za to jak plakalas przeze mnie...
- Justin... On nie dawal mi nic powiedziec, wiec sluchalam go dalej.
- .. Jesli teraz powiesz mi, ze z nami koniec wiedz, ze i tak bede cie kochac, bede tesknic i nie wiem czy wytrzymam bez ciebie....
W koncu niewytrzymalam i krzyknelam.
-Pocaluj mnie wreszcie! Pocalowalismy sie namietnie. Kiedy skonczylismy sie calowac, popatrzalam mu w oczy i powiedzialam.
- Kocham cie.
- Ja tez cie kocham. Ale czegos nie rozumiem, dlaczego nie jestes zla?
- Ja poprostu nie umiem byc zla na kogos takiego jak ty.
- Chcialem cie jeszcze raz przeprosic, za wszystko.
- Justin?
- Tak?
- Mowiles wczoraj, ze dowiedziales sie czegos nowego, co to bylo?
- Wiec tak, kiedy odjechalas chcialem wrocic i powiedziec tej dziewczynie, czy zdaje sobie sprawe co zrobila, bylem taki wsciekly. Kiedy zauwazylem jak idzie do parku poszedlem za nia, widzialem jak z kims rozmawia, nie bylem pewny kto to wiec schowalem sie za drzewem i podsluchalem ich rozmowe. Ona rozmawiala z Selena, mowily cos o jakims planie, ze specialnie ta dziewczyna miala isc ze mna do kina, ale chciala tez zabrac ciebie, zebys widziala, jak sie calujemy. Pozniej Selena dala jej kase i powiedziala, ze przyjdze do mnie i powie mi, ze byla u ciebie, a ty powiedzialas jej, ze to koniec z nami, mowila tez, ze bede potrzebowal kogos na pocieszenie i to ma byc ona Selena.
- Wiec dzisiaj do ciebie przyjdzie?
- Tak.
- A o ktorej godzinie?
- Nie wiem nic o tym nie mowila, ale mysle, ze niedlugo. Dlaczego pytasz?
- Wiesz mam pewien plan.
15.30
Bylismy u Justina w domu i czekalismy na Selene a nasz plan byl taki :
Zawiadomilismy dwoch policjantow, zeby czekali u Justina w domu. Justin mial czekac na Selene w salonie a w tedy ona powiedzialaby to co mowila wczoraj, ze ja i Justin to koniec. Pozniej Justin mial powiedziec jej, ze ja nadal kocha i chce byc z nia, ale najpierw ma przyznac sie, ze straszyla mnie telefonami i sms'ami. Gdyby powiedziala, ze to prawda, tych dwoch policjantow mialo wyskoczyc z jednego z pokoji i zawiesc ja na komisariat.
Kiedy uslyszelismy dzwonek do drzwi schowalismy sie do pokoju a Justin poszedl otworzyc drzwi. Slyszelismy jak sie witaja.
*Oczami Justina*
Bylem na nia wsciekly, ale musialem udawac, ze jestem mily. Usiedlismy na kanpie i zaczelismy rozmawiac, mowila o tym jak bardzo zaluje, ze Emily zerwala ze mna. Udawalem smutnego, ona mnie przytulila i powiedziala, ze moze do mnie wrocic.
- Wiesz Justin nadal cie kocham, prosze pozwol mi wrocic do ciebie.
- Tez cie nadal kocham. (Bylo mi trudno wypowiedziec to slowo). Mozesz do mnie wrocic, ale musisz odpowiedziec na jedno pytanie, bo wiesz kiedy bylem z Emily ona byla smutna zawsze kiedy odbierala telefony i wiem, ze klamala, ze nie dzwonila do niej przyjaciolka. Czy to bylas ty?
- A dlaczego mnie o to pytasz?, nigdy niezepsulabym waszego zwiazku, ale czy ona mowila ci, ze to ja?
- Umm......nie.
- Klamiesz! przyznaj sie, ze ci o tym mowila!
- Nie, nie mowila!
- Ok wierze ci. Pocalujesz mnie teraz?. Sel usiadla mi na kolanach i gladzila reka moj policzek.
- Dobrze ale odpowiedz, czy to bylas ty?
- Tak, to bylam ja! Pocaluj mnie wreszcie!. Wtej chwily mialem krzyknac, zeby policjanci zabrali ja, ale Selena pocalowala mnie i nie moglem nic powiedziec. W koncu przestala i powiedziala, ze idzie do kuchni, bo chce jej sie pic. Wstalem z kanapy i otworzylem drzwi od mojej sypialni, policjanci wyszedli z pokoju i poszli do kuchni. Ja i Emily pobieglismy za nimi. Selena stala oparta o blat kuchenny i pila wode, ale zaraz ja wyplula i siegnela za noz.
- Odsuncie sie ode mnie albo jej cos zrobie!. Krzyknela Sel, pociagnela Emily za wlosy i podstawila noz pod jej gardlo.
- Ej zostaw ja! Bylem zly i zarazem przerazony, ze Selena moze jej cos zrobic.
- Odejdz ode mnie! Powiedziala Selena i walnela Emilly w brzuch.
- Ej prosze nie rob jej nic! powiedzilem i przyblizylem sie do Seleny. - Posluchaj mnie, bede z toba juz na zawsze, ale zostaw ja.
- Klamiesz!
- Nie nieprawda, juz od chwili w ktorej cie ujrzalem wiedzialem, ze bedziesz tylko moja. (Musialem klamac, zeby uratowac Emily, wiem, ze Sel mnie nadal kocha i zrobilaby dla mnie wszystko.)
- Naprwde tak mowisz?
- Tak, tak na prawde ja wogole nie kochalem Emily (To slowo zabolalo najmocniej, widzialem jak Emily na mnie patrzy, byla przerazona a z jej oczu poplynely lzy)
- Oh.. Justin jak ja cie kocham! Powiedziala Sel puszczajac Emily tak, ze upadla na podloge. (ale ona jest naiwna, pomyslalem) Przyblizala sie do mnie i chciala mnie poclowac, ale policjnci zlapali ja, zakluli w kajdanki i zaprowadzily do radiwozu. Po drodze krzyczala takie slowa jak : Jeszcze tego pozalujesz, ze mnie nie wybrales! Ona jest zwykla swinia! A na koniec powiedziale, ze mnie kocha, kompletnie ja olalem. Podeszlem do Emily i przytulilem ja mocno.
- Wszystko w porzadku kochanie?
- Tak ale boli mnie brzuch.
- Dlaczego wogole do niej podeszlas?
- Bo... ja... sama nie wiem? Poprostu chcialam ja uderzyc. Nie widzialam, ze ona ma noz w reku.
- Ale dlaczego chcialas ja uderzyc?
- Bo widzialam ja cie calowala, a poza tym nienawidze jej za to wszystko i za to, ze kazala Ninie sie z toba calowac.
- Kochanie, ja kocham tylko ciebie.
- Tak wiem, ja ciebie tez. Pocalowalismy sie i poszlismy podziekowac policjantom.
- To gdzie dzisiaj spimy? Powiedzial Justin i objal mnie w pasie.
- No nie wiem?
- Mam wolny dom, mozemy spac u mnie.
- Dobrze tylko pojde po rzeczy.
- Ok, bede czekal u mnie w domu.
- Ok!
Weszlam do domu, przywitalam sie z rodzicam, bo dawno ich nie widzialam. Poszlam na gore po rzeczy i powiedzialam im, ze dzisiaj spie u Justina. Zadzwonilam do drzwi a Justin je otworzyl.
- Hej! wchodz. Usiadlam na kanapie a Justin kolo mnie.
- Ztesknilem sie za toba.
- Nie widzielismy sie tylko 10 minut.
- No wiem ale tesknilem.
- Aw...Justin. Pocalowalam go w policzek a on wlaczyl telewizje. Lecialy wiadomosci, mowili o jakims wypadku w Londynie i o czyms innym. Na koniec pokazali zdjecie Seleny w kajdankach. Mowili tez o tym, ze grozila mi nozem w domu Justina. Spojrzalam sie na Justina a on mi powiedzial.
- Spokojnie to normalne. Musza o tym wiedziec a poza tym przed domem byli fotoreporterzy, zrobili nam zdjecia i jej tez.
- A  jesli...
- Co?
- A... juz nic.
22.30
Poszlismy do lazienki przebrac sie w pizamy i wrocilismy do salonu. Ogladalismy jeszcze jakis film po kilku minutach bylam spiaca ale nie chcialo mi sie isc do lozka.
- Justin....
- Tak skarbie?
- Zaniesiesz mnie do lozka, jestem spiaca ale nie chce mi sie isc do lozka.
- A co dostane w zamian?
- No nie wiem najpierw mnie zanies.. prosze. Rozlozylam rece i zrobilam smutna minke.
- No dobrze... Justin wzial mnie na rece pocalowal i zaniosl do sypialni. Polozyl mnie na lozko i nachyli sie nade mna. Spojrzal mi w oczy i pocalowal namietnie, jedna reka sie podpieral a druga glaskal moj policzek. Polozyl sie kolo mnie i przykryl mnie kordla.
- Kocham cie Emily.
- Ja tez cie kocham Justin. Po kilku minutach spania poczulam jak Justin objal mnie reka. Myslalam o tym, ze kiedys nienawidzilam go a teraz spie z nim w lozku. Poprostu BARDZO MOCNO GO KOCHAM...♥
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem, ze troche slaby ale nie wiedzialm co mam napisac. Dziekuje za odwiedzanie mojego bloga.
# Thank you ♥ ;)

sobota, 13 października 2012

OMG!

OMG!!!!!! Mam 293 wyswietlenia bloga! :D
Polska : 162
Rosja  : 59
Norwegia : 48
Indie : 8
Stany Zjednoczone : 7
Niemcy : 4
Wielka Brytania : 1
Maroko : 1
Holandia : 1
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
LOVE <3 LOVE <3 LOVE <3 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Milo cie poznac Nina. >:(

Wstalam okolo 11, popatrzalam na Justina a on slodko spal :


Pocalowalam go w policzek, Justin usmiechnal sie i popatrzal na mnie. Ja tez sie usmiechnnelam a on zaczal przyblizac sie do mnie. Pozniej namietnie mnie calowal, lubialam to uczucie i to bardzo. Gdy przestal, popatrzal mi w oczy i powiedzial.

- Czesc skarbie, wiesz, ze cie kocham?

- Czesc kotku. Wiem, ze mnie kochasz ale ja cie kocham bardziej.

- Nie, to ja cie kocham bardziej.

- Jesli tak to sprobuj mnie zlapac. Gdy to powiedzialam wstalam z lozka i pobieglam na dol. Jus biegl za mna, juz prawie mnie mial ale ja skrecilam a on wyladowal na kanapie.

- Au, moj brzuch!. Widzialam jak zwijal sie z bolu. Wiec podbieglam do niego.

- Kochanie, wszystko w porzadku?

- Nie, bo boli mnie w tym miejscu. Justin pokazal na swoj brzuch. Chcialam zobaczyc czy nic nie ma, wiec zdjelam jego reke z jego brzucha, ale nic nie widzialam.

- Ja tu nic nie widze.

- Wiem, bo nic mi nie jest. Kiedy Justin to powiedzial zlapal mnie w pasie i przycisnal do siebie a po chwili pocalowal. Chcialam sie uwolnic ale nie moglam, jak zwykle byl za silny.

- I co widzisz, ze kocham cie mocniej, niz ty kochasz mnie.

- Nie prawda. To ja kocham cie mocniej!. W tej chwili pocalowalam go namietnie i wplotlam moje palce w jego wlosy. Lezelismy na kanpie, gdy nagle zadzwonila moja komorka.

- Justin musze odebrac.

- Nie musisz, pozniej to zrobisz. Justin nieprzstawal mnie calowac.

- Justin kochanie pusc mnie zaraz przyjde.

- No dobrze, idz i za kilka minut widze cie na dole!

- Dobrze, dobrze, tato!. Oboje sie zasmialismy. Pobieglam na gore i szukalam mojej komorki, kiedy ja znalazlam odebralam.

- Halo?

- Mowilam ci, ze masz sie trzymac z daleka od Justina, a ty pozwalasz mu zostac u siebie w domu na noc?.

- To nie twoja sprawa! Kim kolwiek jestes.

- Wlasnie, ze moja i powtarzam trzymaj sie od niego z daleka!

- Ale dlaczego!?

- Bo ja tak mowie, a i mysle, ze nie zglosilas tego na policje? Jesli tak, to wiem gdzie mieszkasz.

- Co ale z kad to wiesz!?

- Mam swoje zrodla. - Wiec powtarzam ci jeszcze raz trzymaj sie z daleka od niego! I nie mow mu, ze do ciebie dzwonilam, bo wiesz moge przyjsc i cos ci zrobic albo twojej rodzinie. A najgorsze moge cos zrobic jemu.

- Ale... W tym momecie ten ktos sie rozlaczyl. Skad ten ktos wie gdzie mieszkam?. Zeszlam na dol, Justin ogladal telewizje i zajdal nalesniki.

- I kto to byl?

- A.. no wiesz moja ma... ym.. przyjaciolka.

- Jestes pewna kto dzwonil, bo widac, ze nie.

- Tak jestem pewna to byla Kate (przypominam, ze Kate to przyjacolka Emily)

- Ok, to siadaj i zajdaj nalesniki.

Usiadlam na knapie a Jus siedzial na fotelu.

- Cos sie stalo kochanie?

- Nie, czemu?

- Bo masz smutny wyraz twarzy.

- Nie, nic sie nie stalo.

- Nie wierze ci! Chodz do mnie.

Podeszlam do Justina i usiadlam mu na kolanach.

- To mow co sie stalo?

- Nic.

- Napewno.

- Tak , napewno.

- To co Kate ci mowila?

- No wiesz babskie sprawy.

- Okej, cos wiecej?

- Nie, ale dlaczego mnie tak wypytujesz?

- Bo myslalem, ze mnie oklamujesz, ale ja ci wierze. Zrobilo mi sie smutno, bo nie chcialam go oklamywac. Nie moglam mu o tym wszystkim powiedziec wiec udawalam, ze wszystko jest OK. Gdy skaczylismy jesc sniadanie, gdy bylismy ubrani :

 Djxjuyb Jaeba Emily
   Justin

poszlismy do parku na spacer. Usiedlismy na lawce i gadalismy o roznych rzeczach. Siedzielismy w parku pol godziny. Zauwazylismy, ze ktos sie do nas zbliza, znowu fanka i ta sama co wczoraj. Justin popatrzala na mnie i pocalowal mnie namietnie. Wygladala tak :


 Usiadla kolo nas i zaczela mowic.

- Hej, znowu sie spotykamy. Poatrzyla na Justina i sie usmiechnela, on tez sie usmiechnal. Znowu bylam zazdrosna.

- A teraz co mam ci podpisac? Powiedzial Justin.

- Nie nic, ale mam jedno pytanie.

- Ok, slucham?

- Masz moze ochote pojsc ze mna do kina?

- A jak masz na imie?

- Jestem Nina.

- Milo cie poznac Nina.

- Mnie ciebie tez.

- Um... chetnie bym poszedl ale, mam dziewczyne, ktora bardzo kocham. On przytulil sie do mnie i pocalowal w policzek.

- Ale to nie przeszkadza moze isc z nami.

- I co ty na to kochanie? Wyszeptal mi Justin na ucho.

- Hm...no nie wiem.

- Chce tylko uszczesliwic fanke.

- Ok, mozemy isc.

W drodze do kina Nina i Justin caly czas mowili do siebie, czulam sie jak niewidzialna. Puscilam reke Justina i patrzalam cos na telefonie, on objal mnie w pasie i pocalowal w czolo, widzialam wyraz twarzy Niny cos w stylu : Jak ja cie nienawidze, on bedzie moj!. Poszlismy na jakis smieszny film, nawet niwiedzilam jaki mial tytul, bo caly czas bawilam sie komorka. Nie mialam ochoty rozmawiac z Justinem, bylam zazdrosna i wkurzona!. Ludzie caly czas sie na nas gapili i robli zdjecia komorka.

- Mozecie przestac! Powiedzial troche wkurzony Justin. Ludzie przestali robic zdjecia i zajeli sie ogladaniem filmu, troche mnie to rozsmieszylo, tak jakby on byl jakims wladca czy cos. Kiedy film sie skaczyl i lecialy napisy koncowe, bylo ciemno, nie moglam wdziec twarzy Justina i Niny. Gdy swaitla sie zapalily, nie moglam wierzyc wlasnym oczom, moj chlopak calowal sie z Nina! W tym momecie wybieglam z sali, on biegl za mna.

- Ej Emily! Stoj! To nie tak jak myslisz! Emily!. Justin krzyczal ale ja bieglam dalej. Zatrzymalam jakas taksowke i wsiadlam do niej, a on nadal biegnal.

- Moze pan przyspieszyc? Powiedzialam do kierowcy a on zrobil to co powiedzialam, wiec Justin juz dalej nie biegnal.

*Oczami Justina*

Widzialem jak odjezdzala, ale nadal bieglem, taksowka przyspieszyla wiec sie zatrzymalem. Wrocilem pod kino, bo chcialem nagadac tej dziewczynie, czy zdaje sobie sprawe co zrobila. Widzialem jak idzie w strane parku, podeszla do kogos, do jakies dziewczyny. Schowalem sie za drzewem i patrzalem co one robia. Slyszalem ich rozmowe.

- I co udalo ci sie wykonac zadanie?

- Tak, wsiadla w taksowke i pojechala.

- A on?

- On pobiegl za nia. To co gdzie moja kasa?

- Tu jest, trzymaj!

- Myslisz, ze beda dalej razem?

- Nie wiem, ale jutro pojde do Justina i sprobuje mu wmowic, ze bylam u Emily i powiedziala mi, ze to koniec miedzy nimi. On bedzie potrzebowal kogos do pocieszenie wiec powiemu mu, ze moge do niego wrocic.

juz od poczatku wiedzialem, ze to Selena, chcialem isc tam do niej i poprostu ja walnac,ale przemyslalem to. Pposzlem do domu i wyjrzalem przez okno, chcialem widziec co robi Emily. niestety zaslonila zaluzje. Poszedlem pod jej dom i zaczalem pukac i dzwonic ale nikt nie otwieral. Postanowilem, ze rzuce malego kijka w jej okno, otworzyla je i spojrzala na mnie.

- Czego chcesz!?

- Chce z toba poogadac.

- Ale ja nie chce!.

- Posluchaj to ona mnie calowala a nie ja, przeciez wiesz, ze ja kocham tylko ciebie!

- Ale nie wiem, czy ja cie jeszcze kocham!

- Emily! Musze z toba porozmawiac, prosze!

- Mowilam ci, ze nie chce!

- Dowiedzialem sie czegos ciekawego.

- Niby czego? Tego, ze ona dobrze caluje? Przyznaj sie!

- Nie, nie prawda! Calujesz lepiej od niej. Ale zmienmy temat.

- Nie mam ochoty! Pa!

- Ale...!

I zamnknela okno. Chcialem isc do niej porozmawiac z nia. Niestety drzwi i okna byly zamkniete. Wiec poszedlem do domu.

*Oczami Emily*

Zamknelam okno, rzucilam sie na lozko i plakalam,moi rodzice wroca pozno. Umylam sie i polozylam do lozka, zalana lzami zasnelam...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Polecam stronki na fb : http://www.facebook.com/#!/pages/Cytaty-z-Biebsem/210632259027279, http://www.facebook.com/permalink.php?id=280987128675822&story_fbid=290456664395535#!/pages/Beliebers-Poland/280987128675822, http://www.facebook.com/#!/bieberwpolsce, http://www.facebook.com/#!/pages/Cytaty-z-Bieberem-/236800606347682