piątek, 17 sierpnia 2012

Kocham cie.

Otworzylam oczy i ujrzalam jakis liscik a kolo niego czerwona roze, przezytalam list :
''Czesc piekna! Jesli to czytasz t znaczy, ze nie spisz :) Mam dla ciebie pewna niespodzianke podazaj za strzalkami, no ale najpierw sie ubierz :) - Jutsin,,
Usmiechnelam sie do siebie, poszlam sie ubrac :
http://www.photoblog.pl/zestawy01/127271695 i zeszlam na dol. Nikogo nie bylo, ale zauwazylam strzalke, ktora wskazywala na drzwi, otworzylam je i ujrzalam kolejna strzalke, zalozylam buty i wyszlam poszukac kolejnych. Ostatnia skonczyla sie kolo jeziora z wodospadem. Usiadlam na trawie, nagle ktos zaslonil mi oczy, wystraszylam sie.
- Kto to?.
- Zgadnij. Odrazu rozpoznalam ten glos.
- Justin!.
- Tak, zgadlas. Usmiechnol sie do mnie i pocalowal w policzek. Wygladal tak (dla mnie bosko) :
Justin Bieber Justin Bieber visits Selena Gomez on the set of "Feed the Dog" in Los Angeles, California on August 3, 2012.
- Chodz, pokaze ci cos.
- Ok.
Justin zaprowadzil mnie na koc, usiadlam na nim, a Justin gdzies poszedl i powiedzial, ze zaraz przyjdzie. Czekalam na niego 5 minut. Gdy usiadl na kocu zaczelismy rozmawiac i sie wyglupiac. Pozniej Justin wyciagnol z kieszeni pudelko. Zamurowalo mnie, myslalam, ze chce mi sie oswiadczyc.
- Justin, co to zapudelko?... chyba nie chcez....
- Nie, z kad jestesmy za mlodzi, chcialem ci tylko dac ten naszyjnik. Justin wyciagnol naszyjnik z pudelka i mi go podal, naszyjnik byl ze srebra i z napisem Justin&Emily. Bylam zaskoczona, bo byl taki piekny, przytulilam sie do Justina i pocalowalam go.
- Bardzo ci dziekuje!.
- Nie ma za co. Chcialem ci jeszcze cos powiedziec.
- Mow smialo.
- Bo chcialem ci powiedziec, ze cie kocham.
- Ze co?.
- Emily, ja cie kocham, nawet nie wiesz jak bardzo!.
- Ja... cie chyba tez.
- Wiesz mam jeszcze jedno pytanie.
- Tak?.
- Czy... zgodzilabys sie byc ze mna.
- Oczywiscie, ze tak!.
Justin usmiechnol sie do mnie, a ja do niego, pozniej przyblizyl sie do mnie i pocalowal mnie namietnie, ja odwzajemnilam mu pocalunek. Zjedlismy kanapki, spojrzalam na komorke byla 19.00.
- Ja juz musze isc.
- A to szkoda, choc odwioze cie, tylko zabiore reczy.
- Ok, pomoge ci.
- Dziekuje.
Wsiedlismy do auta i ruszylismy do domu, gdy bylismy na miejscu podziekowalam Justinowi i pocalowalam go w policzek, weszlam do domu i poszlam do swojego pokoju. Moja komorka zaczela wibrowac, odebralam.
- Halo?.
- .......
- Halo?!. Kim jestes!.
- Kims kto cie nienawidzi!.
- Ale dlaczego?.
- Dowiesz sie w swoim czasie, chyba, ze jestes taka bystra i sie sama dowiesz.
- ???
- Dobra nie jestes, az taka bystra.
- A jak masz na imie?.
- Nie moge ci powiedziec, myslisz ze jestem taka glupia.
- A wiec jestes dziewczyna.
- Wiesz musze konczyc, trace z toba czas i powtarzam ci odwal sie od Justina, albo bedzie z toba zle!.
- Ale....
Rozlaczyla sie. Balam sie co ona moze mi zrobic, zadzwonilam do Justina.
- Hej, cos sie stalo?.
- Tak znowu ten numer do mnie dzwonil.
- I co?. Dowiedzialas sie czegos?.
- Tak, wiem ze jest dziewczyna. Ale glos miala dla mnie nieznany, i naprawde nie wiem kto to, powiedziala, ze jesli bede sie z toba spotykac, to skonczy sie zle..... dla mnie.
- Ja tez nie wiem kto to moze byc, musimy pojsc z tym na policje, najlepiej jutro w padne po ciebie o 14.00, moze byc?.
- Tak, dziekuje ci.
- Nie ma za co, kocham cie.
- Ja ciebie tez. Dobranoc.
- Dobranoc...
Poszlam sie przebrac i umyc zeby, polozylam sie do lozka i zasnelam.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Prosze komentujcie <3
Dzisiaj jade na camping, ale wezme z soba komputer i tam bede pisac dalej, a pozniej dodam na bloga. ;)

czwartek, 16 sierpnia 2012

Nieznany numer?.

Obudzil mnie budzik z telefonu, wstalam ubralam sie : http://www.photoblog.pl/pharelumnia/127762852/249.html i zeszlam na dol by zjesc sniadanie.
Taty nie bylo pojechal wzesniej na plan, to znaczy, ze bede musiala jechac z Justinem. Mama robila jajecznice.
- Dzien dobry mamo!
- Dzien dobry coreczko!. Krzyknela mama, i nalozyla mi jajecznice na talerz.
- To z kim dzisiaj jedziesz na plan? Bo wiesz, ze tata pojechal wczesniej.
- Nie wiem moze pojade z Justinem.
- Jestesmy tu dopiero od 5 dni, a ty juz rozkochalas kogos w sobie.
- Mamo.... moge w spokoju zjesc swoja jajecznice.
- Tak, pewnie. Mama usmiechnela sie do mnie i zaczela robic herbate.
Gdy skonczylam jesc ktos zapukal do drzwi, otworzylam je i zobaczylam Justina :

- Hej! O wow ladnie dzis wygladasz. Wyszczerzyl sie Justin.
- Czesc! i dzieki.
- To co gotowa?.
- Tak.
Wsiedlismy do samochodu i po pol godzinie bylismy na planie. Tata przywital sie ze mna a pozniej poszlam sie przebrac. Zaczelismy probe, a Justin rozmawial z moim tata, pozniej poszedl do przebieralni, gdy wyszedl ja juz skonczylam swoja probe. Podeszlam do stolika z napojami, zauwazylam ze tata podchodzi do Justina i cos do niego mowi, bylam ciekawa o co chodzi. Wzielam ostatni lyk wody i polozylam butelke na stole. Justin podszedl do mnie i powiedzial mi, czy zgodzilabym sie pocalowac go w teledysku.
- Sama nie wiem.... Zastanawialam sie przez kilka sekund poczym powiedzialam. - No dobra.
- Jej! To chodz za mna. Justin pociagnol mnie za reke powiedzial, ze nie potrzebujemy proby, poszlam sie przebrac i umalowac weszlam na wielki most (to wszystko dzialo sie na powietrzu). Tata powiedzial mi co mam robic. (Byl zachod slonca) Justin mial isc mostem w moja strone, a ja mialam przygladac sie rzece. Pozniej slonce powoli zachodzilo. Gdy Justin byl juz przy mnie przytulil mnie, podniosl mi podbrodek i jego usta znajdywaly sie kolo moich, z glosnikow poplynelo ostatnie slowo (Yeah) i pocalowalismy sie (przypominam teledysk byl do piosenki ''Love me like you do,,). Moj tata krzyknol ''ciencie,, a my nie przestawalismy sie calowac, ale oderwalismy sie od siebie po kilku sekundach, usmiechnelismy sie do siebie i poszlismy sie przebrac, bo bylismy cali mokrzy. Gdy wyszlam z przebieralni tata podszedl do mnie.
- Widze, ze szybko zmienilas zdanie co do Justina.
- Nie, to znaczy tak, ehh... to skomplikowane.
- Wiesz musze zalatwic kilka sprawna miescie, a i powiedz Justinowi, ze jutro macie wolne, jutro mam zebranie.
- Ok, pa tato! . Krzyknelam i powiedzialm wszystko Justinowi.
- To swietnie!. Krzyknol Justin.
- Co? Czemu?.
- E.. no bo.. wiesz..
- Nie co?.
- Mam plany co do nas, musze cie jakos zdbyc. Usmiechnol sie i zapytal mnie czy chce, zeby on mnie odwiozl do domu, powiedzial, ze chetnie.
Gdy bylismy kolo mojego domu, Justin pocalowal mnie i poszedl do domu. Weszlam do domu i zastanawiajac sie jakie on ma plany na jutro poszlam do pokoju.
Gdy siedzialam na lozku czytajac cos w internecie moja komorka zaczela wibrowac. Odebralam.
- Halo?.
- ......
- E... halo?.
- .......
- Halo!?, halo!?.
- ......
Zakonczylam polaczenie i troche sie balam, bo nikt nie odpowiadal. Zadzwonilam do Justina. Chcialam sie zapytac czy zna ten numer.
- Nie wiesz kto to mogl byc?.
- Niestety nie. Ale nie boj sie, moze ktos sie pomylil.
- Tak moze, dobranoc.
- Dobranoc...
Rozloczylam sie, byla godzina 21.00, wylaczylam laptopa i poszlam sie przebrac. Spojrzalam na telefon 21.15, 2 nieodebrane polaczenia z tym samym numerem i jeden sms.
Kliknelam na sms'a i otworzylam szeroko oczy ze zdziwienia.
'' Masz odwalic sie od Justina, albo to zle sie dla ciebie skonczy,,
Wystraszylam sie i zadzwonilam do Justina opowiedzialam mu wszystko.
- Justin, ja sie naprawde boje.
- Nie boj sie, jak znowu ktos do ciebie zadzwoni, lub napisze z tego samego numer, to zapytaj sie kim jest, albo zadzwon do mnie pojdziemy na policje.
- Ok, Dziekuje, ze znam kogos takiego jak ty.
- A ja dziekuje, ze mam kogos takiego pieknego i madrego jak ty, pa.
- Dziekuje, pa...
Polozylam sie spac i pochwili zasnelam...
*Oczami Justina*
Zastanawialem sie kto to mogl byc, przebralem sie i polozylem do lozka. Jedna mysl chodzila mi po glowie, Selena... to ona mogla to napisac, chociaz mam duzo fanek jedna z nich mogla to napisac, ale nikt nie wie, ze ja kocham, tak kocham ja i musze jej to powiedziec tylko jak?. Mialem juz plany co do jutra, nastawilem budzik na 07.00, bo chce wczesnie wstac aby wszystko przygotowac, myslalem jeszcze nad tym, czy sie wyrobie i czy Emily nie wstanie tak szybko, w koncu zasnelem.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest nastepny, Prosze komentujcie  <3 ;)

Wiadomosc.

Przepraszam, ze nic nie pisalam ale nie mialam pomyslow na kolejny rozdzial i nie mialam czasu, ale dzisiaj zabiore sie za pisanie. ;) <3

czwartek, 9 sierpnia 2012

Nowi przyjaciele.

Wstalam i wyjrzalam przez okno, zobaczylam jakas kartke na oknie Justina, brzyblizylam sie aby lepiej widziec co na tej kartce jest napisane.
'' Dzien dobry slicznotko, jak sie ubierzesz to przyjdz do mnie, Justin ;* ''
Gdy to przeczytalam usmiechnelam sie do siebie, nie wiedzialam o co mu moze chodzic?. Poszlam sie ubrac
http://www.photoblog.pl/zestawy01/127271695 i umyc zeby, przypomnialo mi sie, ze od wczoraj mam jego bluze, przytulilam ja do siebie wlozylam do torebki i zeszlam na dol, zjadlam sniadanie i powiedzialam mamie, ze ide do nigo.
Gdy bylam przed jego drzwiami, zadzwonilam. Drzwi otworzyl jakis chlopak, poczym krzyknal.
- Justin! jakas laska do ciebie!
- Juz ide!.
- Czesc!.
- Hej!, masz tu swoja bluze.
- Dzieki.
Gdy Justin przywital sie ze mna weszlismy do jego pokoju, na lozku siedziala dziewczyna o blad wlosach, podeszla do mnie i przedstawila sie.
- Czesc jestem Ashley.
- Hej, jestem Emily.
- A gdzie jest....
- Hejka, Christian jestem. Powiedzial chlopak wychodzac zza rogu i usmiechnol sie do mnie.
- Czesc, a ja Emily.
- Chcialem, zebys ich poznala.
- Bardzo mi milo. Powiedzialam z usmiechem na twarzy i usiadlam kolo Ashley na lozku.
- To co bedziemy robic?. Powiedzial Justin siadajac kolo mnie.
- Mozemy isc do parku. Powiedzial Chris.
- Tak, ja sie zgadzam.
- Ja tez.
- Dobra to ja tez. Powiedzial Justin wstajac z lozka.
Gdy Ashley i Justin poszli zakladac buty, Chris zapytal mnie.
- Czy masz chlopaka?.
- Nie.
- A wiesz co?.Tak sie sklada, ze ja nie mam dziewczyny. Powiedzial zblizajac sie do mnie.
- I co?.

- Ej! idziecie!. Krzyknela Ashley.
- Taak!!!. Odpowiedzialam jej wstajac i udajac sie do przedpokoju. Chris szedl za mna, widac bylo, ze mu sie podobam, ale nie chcialabym z nim byc.
Gdy bylismy w parku zaczelismy sie wyglupiac. Rozmawialismy na rozne tematy, Ashley powiedziala mi, ze Chris to jej brat i ze chodzila z Justinem. Nie przezkadzalo mi to. Gdy usiedlismy na lawce, Justin poprosil mnie czy moglabym porozmawiac z nim w samotnosci, zgodzilam sie.
Gdy bylismy sam na sam, Justin zaczol gadac.
- Wiesz co Emily?.
- Co?.
- Wiesz, ze mi sie podobasz.
- Tak wiem mowiles to wczoraj.
- Emily chcialem cie o cos spytac.
- To pytaj smialo.
- Ja chcialem ci spytac o to, czy ty niechcialabys, no wiesz ze mna chodzic.
- A po co, po bulki do sklepu?.
- Emily ja mowie powaznie!.
- Sama nie wiem, moze...
- Proszeee... tak bardzo ladnie prosze...
- Tak latwo mnie nie zdobedziesz. Usmiechnelam sie do niego poczym podeszlam do Ashley i Christiana. Justin przez chwile stal w miejscu z mina WTF?. Gdy zrozumial o co mi chodzilo podszedl do nas i usiadl kolo mnie, pochwili szepna mi do ucha.
- Mysle, ze tak.
- Zobaczymy. Powiedzialam do niego a on tylko poraz kolejny usmiechnal sie.
Byla godzina 21:01, zrobilo sie chlodno i niebo pochmurnialo, zaczol padac deszcz.
- Moze pojdziemy juz do domu. Zaproponowal Chris.
- Tak chodzmy.
Ashley i Christian poszli do swojego domu, a ja i Justin poszlismy pod moj dom.
- Dobranoc. Powiedzialam do niego.
- Dobranoc, slodkich snow.
Justin brzyblizal sie do mnie i gdy nasze twarze byly blisko siebie polozylam mu palec na ustach i pocalowalam go w policzek. Chlopak przytulil sie do mnie, poczym poszedl do swojego domu machajac mi.
Weszlam do domu, przypomnialam sobie ze mama prcuje dzisiaj do 22:10 a tata juz spi, bo jutro znowu jedzie na plan, ja zreszta tez. Poszlam do siebie zdjelam mokre ubranie i udalam sie pod prysznic. Gdy bylam juz w pizamie podeszlam do okna, ale nie widzialam Justina, nagle zauwazylam go jak rozmawia przez telefon. Gdy skonczyl rozmawiac popatrzal na mnie i pomachal mi, a ja wyslalam mu buziaka i znowu zrobil jeden ze swoich uroczych usmieszkow i wszedl do lazienki. Zgasilam swiatlo, nastawilam budzik na 08:30 i polozylam sie do lozka zamykajac oczy, pochwili zasnelam...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Komentujcie, plisss.... <3

środa, 8 sierpnia 2012

Tajemnicza randka z Justinem.

*Oczami Justina*
Wstalem ubralem sie i zadzwonilem do Seleny, zeby jak najszybciej sie z nia spotkac w parku, zgodzila sie i juz po 10 minutach znajdywalem sie w wyznaczonym miejscu czekajac na nia. Gdy ja zauwazylem podbieglem do niej i zaczelem mowic.
- Czesc Sel!.
- Hej skarbie, dlaczego mnie nie pocalujesz?.
- Bo musze ci cos powiedziec.
- Tak, to mow.
- Wiesz gdy zaczelismy sie spotykac myslalem, ze bedziesz ta jedyna, ale...
- Ale co!?
- Ale pozniej juz nic....
- Juz nic co!?.
- Juz nic do ciebie nie czulem, to tak jakby cala magia prysla.
- Chcesz mi powiedzie, ze ty ze mna zrywasz?.
- W sumie to tak. Sel bardzo mi przykro ale nie jestes ta jedyna.
- Ah tak... a wiesz co ci powiem?.
- Co?.
- Mysle, ze Alfredo zgodzi sie ze mna byc, napewno jest sto razy lepszy od ciebie!.
- Tak napewno. Powiedzialem pod nosem.
- Cos mowiles?.
- Nie nic.
- To dobrze pojde juz sobie napewno masz lepsze zajecie.
Gdy wypowiedziala to ostatnie zdanie, przypomnialem sobie, ze moglbym zabrac Emily na randke. Ona mnie nie lubi ale mysle ze po tej randce zmieni zdanie, najpierw spytam sie jej taty co on na to. Wybralem numer taty Emily i powiedzialem mu o tym ,ze chce zabrac jego corke na randke, zgodzil sie, powiedzialem mu zeby nic jej nie mowil i wyszedl ze swoja zona gdzies na miasto czy gdziec tam, zeby Emily zostala sama w domu i ja wtedy zadzwonie do niej. Jej tata podal mi jej numer. Po krotkiej chwili zadzwonilem do niej.
*Oczami Emily*
Obudzilam sie o 09:30 bo musialam jechac na plan, umylam i przebralam
http://www.photoblog.pl/yourjeans/129614734 sie, zeszlam na dol aby zjesc sniadanie. Mama wyszla zalatwic jakies sprawy na miescie i zostawila kartke z napisem ze musze sama sobie poradzic. Moja komorka nagle zadzwonila poyslalam, ze to mogl byc Jake, ale sie mylilam jakis nieznany numer.
Pierwszy sygnal..... drugi...... trzeci......Nie wytrzymalam i odebralam :
- Halo? kto mowi?.
- To ja Justin.
- A.... po co dzwonisz do mnie?.
- Chcialem ci powiedziec, ze twoj tata jest juz na planie i prosil mnie zebym cie przywiozl.
- Ze co?. Ja mam ci w to uwierzyc?.
- Tak! Moge dac ci go do telefonu.
- Nie niepotrzeba, nie ma go nawet w domu, wiec chyba jest na planie, wierze ci.
- To co? mam po ciebie przyjechac?.
- No dobra.
- Ok. Za pol godziny bede.
- Ok!.
Z kad on ma moj numer?. Moze tata mu dal?. Nie wiem?. Ale dobra nic mi nie zaszkodzi tej jeden raz, poszlam do gory umylam zeby i zrobilam sobie make-up. Zeszlam na dol i czekalam az on przyjdzie. Uslyszalam dzwonek do drzwi, gdy je otworzylam zobaczylam usmiechnietego Justina :




- Czesc Emily!.
- Ta... czesc!
- Czemu jestes taka naburmuszona skarbie ?
- Nie jestem i nie mow do mnie skarbie!.
- No dobra, to co jedziemy.
- Tak... tylko zaloze buty.
Znowu czulam jego wzrok na sobie. Gdy wsiedlismy do auta Justin wypytywal sie o moja rodzine, przyjaciol i czy mam chlopaka. Powiedzialam mu wszystko a on opowiedzial wszystko o sobie, nie wiedzialam, ze on wychowywal sie bez ojca w tym momencie zrobilo mi sie go zal. Byl zabawny, opowiadal kawaly i powiedzial mi wszystko o teledysku (love me like you do). Bylismy juz na miejscu, ale to nie przypominalo planu na ktorym mielismy probe tylko plaze.
- Yyy....Justin gdzie my wogole jestesmy?.
- Choc pokaze ci cos.
- Nie mam zamiaru nigdzie z toba isc!.
- No chodz!. Zlapal mnie za reke ale sie wydostalam, pozniej zlapal mnie za druga ale zrobilam to samo wydawalo mi sie to smieszne. W tym momencie nie wytrzymala i wybuchlam smiechem. Justin wygladal na zlego wiec podszedl do mnie i zarzucil na plecy, probowalam sie wydostac, ale byl silny, zaczelam go walic w plecy ale nie za mocno momentami sie smialam a Justin biegl w strone plazy. Gdy bylismy na miejscu zaniemowilam, na piasku byl rozlozony duzy koc, a kolo niego platki roz.
- I co podoba ci sie?.
- Tak jest ladnie, ale dla kogo to?.
- Dla ciebie to znaczy dla nas.
- Dla nas, a co masz na mysli?.
- Chcialem sie z toba umowic ale balem sie tobie o tym powiedziec, wiec przywiozlem cie tutaj.
- Ale wiesz, ze za toba nieprzepadam.
- Wiem, ale ty mi sie strasznie spodobalas. A wczoraj myslale o tobie caly czas, lubie jak sie usmiechasz. Lubie tez patrzec jak tanczysz, masz takie ladne ruchy.
- Justin ale.....
- Nie, nic nie mow tylko prosze daj mi szanse.
- No.... sama nie wiem?. Justin popatrzal na mnie wzrokiem malego szczeniaczka.
- No dobrze, ale jesli nic do ciebie nie poczuje to zapomnimy o sobie.
- Takkk!!!! Zgodzila sie!!!. Chlopak skakal po calej plazy, w koncu zaprowadzil mnie na koc na ktorym znajdowal sie kosz z jedzeniem.
- Czy ty przypadkiem nie masz dziewczyny?.
- Nie, juz nie zerwalem z nia dzisiaj i tak jej nie lubilem.
- A czy my przypadkiem nie powinnismy byc na planie?.
- Nie dzisiaj mamy wolne.
- I ty o tym wiedziales a ja nie?.
- Tak, twoj tata sie zgodzil, zebym cie zabral.
- Co!?. Moj tata nic mi nie powiedzial ani mama?.
- Tak to byl moj plan. Usmiechnol sie do mnie, a mi zrobily sie rumience na twarzy.
Wyglupialismy sie i tanczylismy do muzyki, ktora leciala w radiu. Justin chcial mnie wrzucic do morza ale powiedzialam mu, ze nie mama rzeczy na zmiane, wiec zaproponowal mi spacer po plazy, zgodzilam sie i poszlismy, po 10 minutach zrobilo mi sie chlodno, chlopak dla mi swoja bluze, bo ja zostawilam swoja w domu. Gdy znowu siedzielismy na miekkim kocu spojrzalam w morze, bylam przytulona do niego.
Gdy telefon wskazywal 21:00, Powiedzialam Justinowi, ze powinnismy sie zbierac. Chlopak zawiozl mnie do domu.
- No to dozobaczenia...
- Tak dobranoc....
- Chcialam ci jeszcze podziekowac za dzisiaj.
- Nie ma za co dla ciebie zrobilbym wszystko. Justin usmiechnol sie i przydrzymal reka moja twarz i przyblizal ja w strone swoich ust. Gdy nasze usta sie zlaczyly czulam sie jak nigdy do tad. Chlopak calowal lepiej od Jake'a. Nasz pocalunek byl namientny. Gdy oderwalismy sie od siebie, Justin wyszeptal mi do ucha :
- Spij slodko...
Poczym wszedl do samochodu i pomachal mi jeszcze na dowidzenia. A ja stalam jak slup patrzac ja odjezdza, odcknelam sie i weszlam do srodka, mama stala w kuchni usmiechajac sie do mnie.
- Widze, ze rozkochalas w sobie gwiazdora.
- Mamo.... to moja sprawa, ale teraz wybacz mi ale ide spac. Dobranoc!. Krzyknelam na pozegnanie wchodzac do gory. Weszlam do pokoju i zadzwonilam do Kate, powiedzialam jej z kim sie dzisiaj spotkalam, a ona zaczela piszczec ze szczescia.
- Ej! Zaraz przecie ty go nie lubisz.
- Tak ale to juz przeszlosc.
- Dobrze nie wazne, jestem szczesliwa, ze w konu go polubilas i zazdroszcze ci!.
- Ta.. wiesz ja musze juz konczyc, bo jestem zmeczona.
- No to dobranoc pani Bieber.
- Ej! przestan.
- Dobra, dobra pa!.
- Paa...
Poszlam wziasc prysznic i ubralam sie w pizame. Weszlam do pokoju i przypomnialam sobie, ze mieszkam kolo Justina, wyjrzalam przez okno i zauwazylam go jak wychodzi z lazienki (W pizamie), on tez popatrzal przez okno na mnie i usmiechnol sie, wyslal mi buziaka, a ja zarumienilam sie i pomachalam mu. Zgasilam swiatlo i wskoczylam do lozka, myslalam o tym ze da sie polubic czlowieka, ktorego sie nigdy nie lubialo i nie ocenia sie ludzi po wygladzie. Tak myslalam, myslalam, az w koncu zasnelam.

Spotkanie z Justinem i wystapienie w jego teledysku.

Wstalam ubralam sie http://www.photoblog.pl/xxmodnezestawyxx/116922855, rozczesalam wlosy i zeszlam na dol. Tata czytal gazete i popijal kawe. Mama robila nalesniki i herbate.
- Dzien dobry wszystkim!.
- Czesc skarbie! Masz zjedz sobie nalesniki. Krzyknela do mnie mama podajac mi talerz z nalesnikami.
- Dziekuje.
Poszlam do salonu wloczylam telewizor i przelaczylam program na jakis serial o dziewczynach. Gdy skonczylam jesc odlozylam talerz do zmywarki i poszlam do siebie. Zrobilam sobie make-up i zeszlam na dol. Tata juz na mnie czekal, bo musielismy jechac na plan teledysku. Wsiedlismy do auta i ruszylismy w droge. Gdy bylismy juz na miejscu tata przedstawil mnie wszystkim. Czekalismy jeszcze na ta gwiazde.
- Hej wszystkim!. Zza rogu wyszedl dosc wysoki,usmiechniety chlopak (chodzi o Justina).:

Przez krotka chwile probowalam zanalizowac kto to mogl byc. Pozniej podszedl do mnie i sie przywital.
- Czesc jestem Justin Bieber, a tobie jak na imie?. Usmiechnol sie do mnie i podal mi reke.
- J... ja jestem E... Emily. Nie mogla w to uwierzyc, ze on jest taki ladny i ma taki piekny usmiech, nie co ja mowie, ze on jest piekny?, dobra, dobra moze troche. Ale postaram sie byc silna.
- Ladne imie.
- Tak jasne wiem to. Powiedzialam i szybko puscilam jego dlon.
- Czy ty jestes moja antyfanka?.
- Mozna tak powiedziec.
- Oh... szkoda, ale wiem ze ci sie spodobam. Powiedzial z usmiechem na twarzy.

- Chcial bys. Obrocilam sie na piecie i podeszlam do mojego taty.
Czulam jego wzrok na sobie, ale nie przestawalam isc w strone taty.
- Ej tato czy ja ci nie mowilam, ze nie lubie Justina?.
- Mowilas, ale on potrzebowal jakies dziewczyny do tanca.
- Ze co? ja mam z nim tanczyc!?.
- Corciu posluchaj, to tylko teledysk nic wiecej.
- Ale....no dobra ale on nie moze mnie pocalowac, nie pozwole sobie na to, dobrze?.
- No dobrze, dobrze, zatanczysz ale nie pocalujesz, zrozumialem.
- Dzieki.
Chcialo mi sie pic wiec podeszlam do stolika z napojami i siegnelam po wode nie odwracajc sie wzielam jeden lyk. Poczym uslyszalam czyjs glos za soba, glos Biebera.
- Slyszalem, ze wystapisz ze mna w teledysku?.
- Tak ale nie pocalujecie!.
- Jeszcze zmienisz zdanie. Powiedzial to przyblizajac sie do mnie i mowiac mi to na ucho, ale ja nadal stalam plecami do niego. Odsunelam sie od niego i poszlam do Alex (ona ma mnie nauczyc ruchow). Przebralam sie aby moc sie swobodnie poruszac,gdy bede na probie. Szlo mi calkiem niezle, ale bede sie uczyc przez kilka dni.
- Dziekuje wszystki za dzisiejszy dzien mozecie isc do domu. Krzyknal moj tata poczym podszedl do mnie.
- Nie wiedzialem, ze nauczysz sie podstawowych krokow juz pierwszego dnia.
- No widzisz. Usmiechnelam sie i poszlam sie przebrac. Gdy wyszlam zobaczylam, ze Justin na kogos czekal.
- O! Hej Emily. chcialem ci tylko podziekowac, ze zgodzilas sie wystapic ze mna w tym teledysku.
- Taa... moze zostane slawna.
- Moze....
Usmiechnelismy sie do siebie, poczym przypomnialam sobie, ze go nie lubie i mam byc silna, zeby nie ulec jego urokowi.
- Wiesz ja musze juz isc tata na mnie czeka.
- A.. Tak jasne no to do jutra.!
- Pa!.
Wow nigdy niepomyslalaby, ze moge go polubic i ze on jest calkiem spoko. Ale jesze przez tydzien bede go nie lubiec. A pozniej kto wie?. Dobra, dobra sama nie wiem. :)
*Oczami Justina*
Wow ale ona sliczna, szkoda ze nie jest moja fanka, ale mysle ze po tygodniu mnie polubi. Dzisiaj pierwszy raz czulem sie tak dziwnie przy niej, tak jakbym byl zakochany. Szkoda, ze mam dziewczyne Selene (tak naprade nigdy jej nie lubilem) musze z nia zerwac tylko nie wiem jak?. Napewno bedzie chciala wrocic do mnie.
Wsiadlem do auta i pojechalem do domu, mieszkalem z mama, bo niechcialbym mieszka z Selena. Nieznioslbym tego. Gdy bylem w srodku przywitalem sie z mama i poszlem do pokoju, umylem sie i polozylem do lozka, myslalem jeszcze o Emily i jak ja do siebie przekonac, pozniej zasnelem.
*Oczami Emily*
Gdy bylismy juz w domu powiedzialam mamie co dzis robilam. Zjadlam kolacje a potem poszlam do gory umylam sie i polozylam do lozka, zmeczona dzisiejszym dniem zasnelam...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Komentujcie <3

wtorek, 7 sierpnia 2012

Przeprowadzka do Stratford.

Wstalam ubralam krotkie spodenki i niebieski t-shirt ktory lezal na fotelu. Uczesalam wlosy i zeszlam na dol zjesc sniadanie. Mama robila jajecznice ze szczypiorkiem. Mmm.....Uwielbiam jajecznice i to jeszcze mojej mamy.
- Hej mamus!.
- Dzien dobry skarbie!. Masz zjedz sobie jajecznice bo niedlugo jedziemy.
- Ah... no tak zapomialam dzisiaj przeprowadzka. Zapomialam sie spakowac!.
- Nie martw sie spakowalam cie kiedy bylas zajeta tym chlopakiem. Zasmiala sie.
- Mamoo..... mozesz przestac.
- Oj juz dobrze, dobrze.
Zabralam talerz i poszlam do salonu i wlaczylam telewizor, przelaczylam na muzyke na ktorej lecial Bieber - Boyfriend. Nawet mi sie podobala, nie co ja mowie jego piosenka mi sie spodobala?. Moze... ale tylko ta jedna, przeciez to nie grzech. Gdy piosenka sie skonczyla odlorzylam talerz do zmywarki, i poszlam do pokoju zobaczyc czy wszystko spakowne. Moja komorka nagle zadzwonila, nieznany numer. niepewnie odebralam.
- H....halo?.
- Hej Emily, to ja Jake. Chcialem cie tylko spytac czy pojdziesz ze mna na spacer?.
- Niestety, nie moge, bo wyprowadzam sie do Stratford. Niedlugo lece.
- Co!? Dlaczego?.
- Moj tata dostal propozycje zeby nagral tam teledysk jakiejs gwiazdy, i musze sie tam wyprowadzic.
- A... to szkoda milej drogi zycze.
- Dzieki, wiesz co?.
- Nie co?.
- Bede za toba tesknila.
- Ja za toba tez. W myslach wyobrazalam sobie jak Jake usmiecha sie do komorki.
- No to pa!.
- Pa...!
Gdy skonczylismy rozmawiac polozylam sie na lozko i patrzylam w sufit. Nagle ktos wszedl do pokoju to byla moja mama.
- Jestes gotowa?.
- Gotowa?. A tak jasne jestem gotowa.
- To co, pozegnalas sie juz ze swoim kolega albo mam mowic chlopakiem?.
- Mamooo.....!. Tak pozegnalam sie juz z nim, ale on nie jest moim chlopakiem.
- Okej. Czekam na dole.
- Dobrze.
Wstalam z lozka i ostatni raz popatrzylam na moj pokoj. Zamnkelam drzwi i zeszlam na dol. Mama juz na mnie czekala. Wzielysmy walizki i zamowilysmy taksowke na lotnisko. Poszlysmy do odprawy i czekalismy 5 min na samolot. Gdy zajelysmy swoje miejsca wylaczylam swoja komorke i oparlam sie o okno. Samolot wybil sie w powietrze i juz bylismy nad L.A widok byl przepiekny. Zamknelam oczy i zasnelam.
Moj sen: Bylam w Stratford na plazy ale nie sama zauwazylam, ze ktos trzyma mnie w pasie ale nie widzialam twarzy. Nagle zobaczylam ze to byl Justin Bieber chcialam go puscic ale cos mi nie pozwalalo. Chlopak zblizal sie do mnie i chcial mnie pocalowac nie wiem czemu ale tego chcialam, tak chcialam zeby mnie pocalowal. To bylo dziwne JA chcialam zeby ON mnie POCALOWAL!?. W chwili ktorej chcial mnie pocalowac uslyszalam czyjs glos, glos mojej mamy.
- Kochanie. wstawaj juz jestesmy!.
- C...co? juz jestesmy?. Powiedzialam zaspanym glosem.
- Tak. Tata bedzie na nas czekal.
Gdy samolot wyladowal wszyscy udali sie na zewnatrz. Wzrokiem szukalysmy taty.
- Tatooo...!!!. Krzyknelam na widok mojego taty.
- Emily..!!! stesknilem sie za toba!.
- Ja chyba bardziej!.
- Hej Kochanie!. Tata usmiechnal sie na widok mojej mamy.
- Dobra jedziemy do naszego nowego domu.
Wsiedlismy do samochodu i po pol godzine bylismy na miejscu. Dom byl duzy, kremowy i z basenem, jednym slowem byl cudowny!. Gdy weszlismy do srodka od razu poszlam poszukac swojego pokoju. Weszlam do niego i zaniemowilam. Pokuj byl duzy mial fioletowe sciany, biale duze lozko. Komputer, laptop, szafka na ubrania, telewizor plazmowy i wlasna lazieke.
- I co bodoba sie?. Nawet nie wwiem kiedy tata wszedl do mojego pokoju.
- Ja... jest super!.
- Wiedzialem, ze tak powiesz. Wiesz co mozesz jutro ze mna pojechac na plan teledysku.
- Ok dobrze! ale jaka gwiazda tam bedzie?.
- Aaa... to bedzie niespodzianka, mysle ze ci sie spodoba.
Tata wyszedl z pokoju, a ja zastawialam sie kto moze byc ta gwiazda?. Zeby tylko nie byl to Bieber. Zblizala sie 22:00. Rozpakowalam sie i poszlam sie umyc. Gdy wyszlam z lazienki ubralam pizame i z ciekawosci wyjrzalam przez okno. Widzialam pokoj Justina. Zauwazylam go ja kladzie sie do lozka. Pochwili zobaczylam ze on nagle wstaje, i udawalam ze cos robie, katem oka spogladalam na niego, on spojrzal sie na mnie i usmiechnal sie, nie wiem czemu ale zrobilo mi sie goraco, szybko poszlam zgasic swiatlo i polozylam sie na lozko. Nigdy sie tak nie czulam, gdy chlopak usmiechal sie na moj widok. Myslalam, ze moglabym go polubic, chociaz sama nie wiem. Wkoncu zasnelam.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Prosze komentujcie <3

Impreza na koniec roku.

Wstalam ubralam http://www.google.no/imgres?um=1&hl=no&biw=1024&bih=545&tbm=isch&tbnid=q5a-9WyvamgSpM:&imgrefurl=http://kropla-mody.blog.pl/&docid=zG1rH7oNOEQkOM&imgurl=http://img21.imageshack.us/img21/3840/naluz.jpg&w=351&h=403&ei=ZyMhUMP5KNDQ4QTk4YCQDQ&zoom=1&iact=hc&vpx=105&vpy=141&dur=1526&hovh=241&hovw=209&tx=108&ty=135&sig=114906583188160347489&page=1&tbnh=164&tbnw=143&start=0&ndsp=9&ved=1t:429,r:0,s:0,i:69 sie i uczesalam wlosy.Zeszlam na dol by zjesc sniadanie. Mamy nie ma, bo jest w pracy. Podeszlam do szafki i wyciagnelam musli, polozylam je na stole i wsypalam do miski z mlekiem. Pozniej poszlam do lazienki by umyc zeby i zrobic lekki make-up. Wzielam torbe i wyszlam do szkoly. Spojrzalam na telefon byla 07:45.
- Mam jeszcze 15 minut drogi, chyba zdaze. Powiedzialam do siebie.
Bylam juz w szkole pierwsza lekcja biologia. Nie lubie tej lekcji i nauczyciela. czekalam tylko az zadzwoni dzwonek. Nareszcie zadzwonil wyszlam z klasy i udalam sie do szafki. Wyciagnelam ksiazki do matmy i poszlam pod klase. Zauwazylam, ze kolo klasy stoi Jake (chlopak, ktory mi sie podoba).
- Cz.. czesc Jake!. Powiedziala niesmialo.
- Hej Em!. Powiedzial patrzac na mnie i usmiechnal sie. Niepewnie spojrzalam mu w oczy. A ja wprost uwielbiam patrzec na jego piwne oczy.
- Ej no bo, wiesz... dzisiaj ostatni dzien szkoly i... Mike urzadza impreze... moze poszlabys ze mna?.Powiedzial do mnie, a ja nie moglam w to uwierzyc najladniejsz chlopak w szkole zaprosil mnie na impreze. Stalam nieruchomo i rozmyslilam sie jak to bedzie wygladac.
- Ej Em! sluchasz mnie!?
- Eee.... Tak! tak chetnie pojde z toba na ta impreze. Usmiechnelam sie i zadzwonil dzwonek.
- To wpadne po ciebie o w pol do 20, Ok!.
- Ok! paa...
Weszlam do klasy i usiadlam w lawce. Dzien zlecial mi szybko, bo caly czas myslalam o tej imprezie. Koniec lekcji. Udalam sie do szafki i polozylam je. Gdy weszlam do domu mojej mamy nadal nie bylo, bo pracuje do 22:00. Zdjelam buty i siegnelam po komorke najpierw zadzwonilam do mamy, by powiedziec jej o tym co sie dzisiaj stalo. Zgodzila sie na to zebym poszla, ale ktos musi mnie pozniej odprowadzic do domu. Pomyslalam, ze zadzwonie do Kate. Powiedzialam jej, ze Jake to super ciach, ale ona powiedziala, ze dla niej najwiekszym ciachem jest Bieber. Myslalam, ze tak powie.
- Wiesz ja musze konczyc, ide na kolacje z rodzicami, i powodzenia z Jake'em!.
- Dzieki, pa!
Zeszlam na dol by zrobic sobie cos do jedzenia. Wyciagnelam z lodowki talerz z kurczakiem i ziemniakami podgrzalam sobie i udalam sie do salonu. Wlaczylam telewizor i przelaczylam na jakis durny serial. Gdy juz skonczylam poszlam do lazienki by umyc sobie wlosy i zrobic sobie make-up. Pozniej szukalam czegos w czym bede mogla pojsc na impreze. Wypadlo na to
http://www.google.no/imgres?start=109&um=1&hl=no&sa=X&biw=1024&bih=545&tbm=isch&tbnid=_kHFX77Uo3snsM:&imgrefurl=http://trendy.blogi.kotek.pl/2011/07/dzisiejsze_trendy&docid=Fw9As4zQQouY5M&imgurl=http://bi.kotek.pl/bloxlite/f640x640/32/64/39f3aeb010.jpg&w=516&h=478&ei=CywhUO-uL4fV4QTc6YHQDw&zoom=1&iact=hc&vpx=105&vpy=2&dur=1050&hovh=216&hovw=233&tx=124&ty=112&sig=114906583188160347489&page=9&tbnh=154&tbnw=166&ndsp=15&ved=1t:429,r:0,s:109,i:55. Zeszlam na dol i czekalam na Jake'a. Nagle ktos zapukal do drzwi. Tak, to byl Jake. stal przygladajac sie mi.
- Idziem czy bedziesz tak sie gapil na mnie przez caly wieczor?.
- Yyy...taa.. jasne jedziemy!.
Weszlismy do samochodu i ruszylismy w droge. Gdy znajdowalismy sie juz pod domem Mike'a, Jake podzedl do moich drzwi i otworzyl je.
- Dziekuje. Powiedzialam usmiechajac sie do niego.
- Nie ma sprawy. Jake tez sie usmiechnal, poczym ruszylismy w strone dzrwi. Impreza juz trwala, bo uslyszalam jak cos spadlo tluczac sie. Drzwi otworzyl nam Mike.
- O hej wchodzcie!.
Weszlismy do duzego domu gdzie bylo duzo ludzi ze szkoly. Jake przywital sie ze swoimi kolegami poczym podszedl do mnie.
- Zatanczysz?.
- Eee...jasne. Powiedzialam i udalismy sie na parkiet.
- Jake! ja nie umiem tanczyc.
- Spokojnie naucze cie. Usmiechnal sie do mnie i polozyl moje rece na jego karku, a jego rece wyladowaly na moich biodrach. Tanczylismy dosc dlugo, wkoncu mialam dosc i przeprosilam go i usiadlam na kanapie patrzac ktora godzina byla 22:30. Moja mama juz wrocila wiec musze juz isc do domu. Szukalam Jake'a. Znalazlam go siedzacego na fotelu na drugim koncu salonu.
- Jake ja musze juz isc odprowadzisz mnie?
- Jasne ale dlaczego tak szybko?
- Moja mam juz dawno wrocila, wiec ja musze juz isc.
- Ok,dobra odprowadze cie.
Wyszlismy na zewnatrz i wiedlismy do auta. Prze cala droge Jake opowiadal mi kawaly, a ja sie smialam. Gdy bylismy pod moim domem Jake odprowadzil mnie pod same drzwi.
- Dziekuje ci za to ze nauczyles mnie tanczyc i za to, ze mnie zabrales na ta impreze.
- Nie ma za co. Spojrzal mi w oczy i lekko przysuwal sie do mnie, poczym nasze twarze dzielily milimetry. Pozniej poczula ze jego usta znajduja sie kolo moich i poczulam ich smak. Jake calowal bardzo dobrze. Gdy oderwal sie od moich ust, lekko sie usmiechnal.
- Wow!. Powiedzial i usmiechna sie teraz sam do siebie.
- Ok to... Dobranoc!. Wymyslilam na poczekaniu.
- Dobranoc.
Gdy weszlam do domu moja mama udawala ze cos robi w kuchni, a ja odrazu wiedzialam ze ona caly czas patrzala sie przez okno kiedy calowalam sie z Jake'm.
- Mamo. Wiem ze to wszystko widzialas. Zasmialam sie i popatrzalam na mame ze zlym wyrazem twarzy.
- Ja nic nie widzialam, ja tylko patrzalam czy listonosz nie idzie.
- mamo co robilby listonosz w srodku nocy?
- Tego nikt nie wie.
- Ok dobra ide spac. Dobranoc.
- Dobranoc corciu.
Zdjelam z siebie ubranie i poszlam sie wykapac i umyc zeby. Poczym przypomnialam sobie, ze jutro lece do Stratford do miejsca gdzie mieszka Bieber. Przez krotka chwile myslalam o tym jak bede znosic mieszkanie kolo niego. Niewspominalam wam ze bede mieszkac kolo Biebera. Pochwili zapadlam w sen...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest 2 !!! <3

Ostatni dzien szkoly.


Hej!. Jestem Emily Adams, mam 17 lat, dlugie bland wlosy i niebieskie oczy, mieszkalam w L.A. Moja najlepsza przyjaciolka to Kate, ma tyle lat co ja, brazowe oczy i wlosy , jest fanka Justina Biebera. Ja za nim nie przepadam, nie wiem co ona w nim widzi?. Moja mama ma na imie Betty, a tata Roger. Mama prowadzi biuro kosmetyczne najslawniejsze na swiecie, w ktorym maluja sie gwiazdy. Tata jest rezyserem teledyskow, wiele gwiazd prosilo go aby wyrezyserowal ich teledyski, tak, tak Bieber tez. Pewnego dnia kiedy wrocilam ze szkoly moja mama miala dla mnie pewna wiadomosc.

Hej mamo! - powiedzialam i zdjelam buty wchodzac do salonu, mama siedziala na kanapie tak jakby na mnie czekala.
-Hej skarbie! usiadz kolo mnie musze ci cos powiedziec.
- Ej, ale nie chcesz mi powiedziec ze spodziewasz sie dziecka!?.
- Nie, niespodziewam sie dziecka. Chodzi o cos innego.
- Tak, a o co?.
- O to ze... musimy sie przeprowadzic do Stratford.
- Co! ale dlaczego!?.
- Tata dostal propozycje aby tam wyrezyserowal teledysk jakiejs gwazdy. I musimy sie tam przeprowadzic. Kupil nam dom, podobno jest bardzo ladny.
- Ale mamo! Ja nie moge, tam nie znam nikogo i bede musiala chodzic do nowej szkoly, a wiesz ze ja nigdy nie lubialam byc nowa.
Nie mowilam wam ale od kiedy tata zostal rezyserem teledyskow preprowadzalismy sie z 2 razy. Najpierw z L.A (tam sie urodzilam.) do NY a z NY do Londynu a teraz Do Stratford!?. Mam juz tego dosyc. Ale mama powiedziala ze to ostatni raz. Popatrzalam na mame i szybkim krokiem poszlam do gory i zamnkelam sie w swoim pokoju. Moj pokoj byl dosc duzy, mial fioletowe sciany, po srodku duze luzko i duzo poduszek na nim, mialam wlasna lazienke telewizor i oczywiscie wielka szafke z lustrami. Polozylam sie na lozku i wyciagajac komorke zadzwonilam do Kate.
- Hej, Kate! - powiedzialam do przyjaciolki patrzac w sufit.
- Hej, Em! cos sie stalo?.
Opowiedzialam jej cala historie o przeprowadce. I czekalam na jej odpowiedz. Poczym uslyszalam jej glos.
- Ale to juz bedzie 3 raz, wspolczuje ci. Ale wiesz co tam mieszka Justin Bieber. Nie cieszysz sie?
- Tsa jasne... z czego mam sie cieszyc?
- A no tak, zapomnialam ze za nim nie przepadasz. Ale jakby co to mnie zaprosisz moze go spotkam?
- Ha ha ha, jasne ze tak.
Wspomnialam wam ze ona go wprost uwielbia.
- Ok ja musze konczyc mama mnie wola na obiad.Pa
- Ok. Paa...
Gdy skonczylam gadac z Kate przypomnialam sobie ze nic nie jadlam odkad przyszlam ze szkoly. Zeszlam na dol i udalam sie do kuchni. Mama siedziala w salonie i czytala gazete.
- Mamo! Zrobilas juz obiad, glodna jestem!.
- Tak! Podgrzej sobie lezy na blacie kolo mikrofalowki!.
- Ok dzieki!
Wzielam talerz z jedzeniem i poszla do siebie. Caly czas myslalam o przeprowadce. Zeszlam na dol zeby zanies talerz do zmywarki. Udalam sie do lazienki umylam sie i ubralam sie w pizame. Spojrzalam na ze garek wskazywal 22:45.
- Co juz tak puzno!?
Polozylam sie i zasnelam, jutro ostatni dzien szkoly a pojutrze wyjezdzam do Stratford.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i pierwszy rozdzial juz jest! :)

Bohaterowie.

Bohaterowie:

Emily Adams : Ma 17 lat, jest jedynczka. Jej przyjacolka to Kate. Jej tata jest rezyserem a mama prowadzi biuro kosmetyczne.Gra na gitarze. Nie przepada za Justinem Bieberem, ale niedlugo jej uczucia do niego sie zmienia.

Justin Bieber : Ma  18 lat, jest gwiazda popu. Jego przyjaciel to Christian. Gra na gitarze, pianinie, trabce i perkusji. Mieszka w Stratford. Ma mlodszego brata i siostre.

Kate Brown : Ma 17 lat, ma starszego o rok brata. Jej przyjaciolka to Emily. Jest fanka Justina Biebera. Mieszka w L.A.

Christian Beadles : Ma 17 lat, jest przyjacielem Justina. Ma starsza siostre. Mieszka w Stratford i jezdzi na deskorolce. Zakochuje sie w Emily.

Ashley Beadles : Ma 18 lat, ma mlodszego o rok brata. Jej nowa przyjaciolka to Emily. Chodzila z Justinem ale zerwali.

Postanowilam prowadzic bloga, mysle ze wam sie spodoba. Jestem fanka Justina <3
czytalam duzo blogow o nim a teraz zaczynam prowadzic swoj...