piątek, 17 sierpnia 2012

Kocham cie.

Otworzylam oczy i ujrzalam jakis liscik a kolo niego czerwona roze, przezytalam list :
''Czesc piekna! Jesli to czytasz t znaczy, ze nie spisz :) Mam dla ciebie pewna niespodzianke podazaj za strzalkami, no ale najpierw sie ubierz :) - Jutsin,,
Usmiechnelam sie do siebie, poszlam sie ubrac :
http://www.photoblog.pl/zestawy01/127271695 i zeszlam na dol. Nikogo nie bylo, ale zauwazylam strzalke, ktora wskazywala na drzwi, otworzylam je i ujrzalam kolejna strzalke, zalozylam buty i wyszlam poszukac kolejnych. Ostatnia skonczyla sie kolo jeziora z wodospadem. Usiadlam na trawie, nagle ktos zaslonil mi oczy, wystraszylam sie.
- Kto to?.
- Zgadnij. Odrazu rozpoznalam ten glos.
- Justin!.
- Tak, zgadlas. Usmiechnol sie do mnie i pocalowal w policzek. Wygladal tak (dla mnie bosko) :
Justin Bieber Justin Bieber visits Selena Gomez on the set of "Feed the Dog" in Los Angeles, California on August 3, 2012.
- Chodz, pokaze ci cos.
- Ok.
Justin zaprowadzil mnie na koc, usiadlam na nim, a Justin gdzies poszedl i powiedzial, ze zaraz przyjdzie. Czekalam na niego 5 minut. Gdy usiadl na kocu zaczelismy rozmawiac i sie wyglupiac. Pozniej Justin wyciagnol z kieszeni pudelko. Zamurowalo mnie, myslalam, ze chce mi sie oswiadczyc.
- Justin, co to zapudelko?... chyba nie chcez....
- Nie, z kad jestesmy za mlodzi, chcialem ci tylko dac ten naszyjnik. Justin wyciagnol naszyjnik z pudelka i mi go podal, naszyjnik byl ze srebra i z napisem Justin&Emily. Bylam zaskoczona, bo byl taki piekny, przytulilam sie do Justina i pocalowalam go.
- Bardzo ci dziekuje!.
- Nie ma za co. Chcialem ci jeszcze cos powiedziec.
- Mow smialo.
- Bo chcialem ci powiedziec, ze cie kocham.
- Ze co?.
- Emily, ja cie kocham, nawet nie wiesz jak bardzo!.
- Ja... cie chyba tez.
- Wiesz mam jeszcze jedno pytanie.
- Tak?.
- Czy... zgodzilabys sie byc ze mna.
- Oczywiscie, ze tak!.
Justin usmiechnol sie do mnie, a ja do niego, pozniej przyblizyl sie do mnie i pocalowal mnie namietnie, ja odwzajemnilam mu pocalunek. Zjedlismy kanapki, spojrzalam na komorke byla 19.00.
- Ja juz musze isc.
- A to szkoda, choc odwioze cie, tylko zabiore reczy.
- Ok, pomoge ci.
- Dziekuje.
Wsiedlismy do auta i ruszylismy do domu, gdy bylismy na miejscu podziekowalam Justinowi i pocalowalam go w policzek, weszlam do domu i poszlam do swojego pokoju. Moja komorka zaczela wibrowac, odebralam.
- Halo?.
- .......
- Halo?!. Kim jestes!.
- Kims kto cie nienawidzi!.
- Ale dlaczego?.
- Dowiesz sie w swoim czasie, chyba, ze jestes taka bystra i sie sama dowiesz.
- ???
- Dobra nie jestes, az taka bystra.
- A jak masz na imie?.
- Nie moge ci powiedziec, myslisz ze jestem taka glupia.
- A wiec jestes dziewczyna.
- Wiesz musze konczyc, trace z toba czas i powtarzam ci odwal sie od Justina, albo bedzie z toba zle!.
- Ale....
Rozlaczyla sie. Balam sie co ona moze mi zrobic, zadzwonilam do Justina.
- Hej, cos sie stalo?.
- Tak znowu ten numer do mnie dzwonil.
- I co?. Dowiedzialas sie czegos?.
- Tak, wiem ze jest dziewczyna. Ale glos miala dla mnie nieznany, i naprawde nie wiem kto to, powiedziala, ze jesli bede sie z toba spotykac, to skonczy sie zle..... dla mnie.
- Ja tez nie wiem kto to moze byc, musimy pojsc z tym na policje, najlepiej jutro w padne po ciebie o 14.00, moze byc?.
- Tak, dziekuje ci.
- Nie ma za co, kocham cie.
- Ja ciebie tez. Dobranoc.
- Dobranoc...
Poszlam sie przebrac i umyc zeby, polozylam sie do lozka i zasnelam.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Prosze komentujcie <3
Dzisiaj jade na camping, ale wezme z soba komputer i tam bede pisac dalej, a pozniej dodam na bloga. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz