środa, 8 sierpnia 2012

Tajemnicza randka z Justinem.

*Oczami Justina*
Wstalem ubralem sie i zadzwonilem do Seleny, zeby jak najszybciej sie z nia spotkac w parku, zgodzila sie i juz po 10 minutach znajdywalem sie w wyznaczonym miejscu czekajac na nia. Gdy ja zauwazylem podbieglem do niej i zaczelem mowic.
- Czesc Sel!.
- Hej skarbie, dlaczego mnie nie pocalujesz?.
- Bo musze ci cos powiedziec.
- Tak, to mow.
- Wiesz gdy zaczelismy sie spotykac myslalem, ze bedziesz ta jedyna, ale...
- Ale co!?
- Ale pozniej juz nic....
- Juz nic co!?.
- Juz nic do ciebie nie czulem, to tak jakby cala magia prysla.
- Chcesz mi powiedzie, ze ty ze mna zrywasz?.
- W sumie to tak. Sel bardzo mi przykro ale nie jestes ta jedyna.
- Ah tak... a wiesz co ci powiem?.
- Co?.
- Mysle, ze Alfredo zgodzi sie ze mna byc, napewno jest sto razy lepszy od ciebie!.
- Tak napewno. Powiedzialem pod nosem.
- Cos mowiles?.
- Nie nic.
- To dobrze pojde juz sobie napewno masz lepsze zajecie.
Gdy wypowiedziala to ostatnie zdanie, przypomnialem sobie, ze moglbym zabrac Emily na randke. Ona mnie nie lubi ale mysle ze po tej randce zmieni zdanie, najpierw spytam sie jej taty co on na to. Wybralem numer taty Emily i powiedzialem mu o tym ,ze chce zabrac jego corke na randke, zgodzil sie, powiedzialem mu zeby nic jej nie mowil i wyszedl ze swoja zona gdzies na miasto czy gdziec tam, zeby Emily zostala sama w domu i ja wtedy zadzwonie do niej. Jej tata podal mi jej numer. Po krotkiej chwili zadzwonilem do niej.
*Oczami Emily*
Obudzilam sie o 09:30 bo musialam jechac na plan, umylam i przebralam
http://www.photoblog.pl/yourjeans/129614734 sie, zeszlam na dol aby zjesc sniadanie. Mama wyszla zalatwic jakies sprawy na miescie i zostawila kartke z napisem ze musze sama sobie poradzic. Moja komorka nagle zadzwonila poyslalam, ze to mogl byc Jake, ale sie mylilam jakis nieznany numer.
Pierwszy sygnal..... drugi...... trzeci......Nie wytrzymalam i odebralam :
- Halo? kto mowi?.
- To ja Justin.
- A.... po co dzwonisz do mnie?.
- Chcialem ci powiedziec, ze twoj tata jest juz na planie i prosil mnie zebym cie przywiozl.
- Ze co?. Ja mam ci w to uwierzyc?.
- Tak! Moge dac ci go do telefonu.
- Nie niepotrzeba, nie ma go nawet w domu, wiec chyba jest na planie, wierze ci.
- To co? mam po ciebie przyjechac?.
- No dobra.
- Ok. Za pol godziny bede.
- Ok!.
Z kad on ma moj numer?. Moze tata mu dal?. Nie wiem?. Ale dobra nic mi nie zaszkodzi tej jeden raz, poszlam do gory umylam zeby i zrobilam sobie make-up. Zeszlam na dol i czekalam az on przyjdzie. Uslyszalam dzwonek do drzwi, gdy je otworzylam zobaczylam usmiechnietego Justina :




- Czesc Emily!.
- Ta... czesc!
- Czemu jestes taka naburmuszona skarbie ?
- Nie jestem i nie mow do mnie skarbie!.
- No dobra, to co jedziemy.
- Tak... tylko zaloze buty.
Znowu czulam jego wzrok na sobie. Gdy wsiedlismy do auta Justin wypytywal sie o moja rodzine, przyjaciol i czy mam chlopaka. Powiedzialam mu wszystko a on opowiedzial wszystko o sobie, nie wiedzialam, ze on wychowywal sie bez ojca w tym momencie zrobilo mi sie go zal. Byl zabawny, opowiadal kawaly i powiedzial mi wszystko o teledysku (love me like you do). Bylismy juz na miejscu, ale to nie przypominalo planu na ktorym mielismy probe tylko plaze.
- Yyy....Justin gdzie my wogole jestesmy?.
- Choc pokaze ci cos.
- Nie mam zamiaru nigdzie z toba isc!.
- No chodz!. Zlapal mnie za reke ale sie wydostalam, pozniej zlapal mnie za druga ale zrobilam to samo wydawalo mi sie to smieszne. W tym momencie nie wytrzymala i wybuchlam smiechem. Justin wygladal na zlego wiec podszedl do mnie i zarzucil na plecy, probowalam sie wydostac, ale byl silny, zaczelam go walic w plecy ale nie za mocno momentami sie smialam a Justin biegl w strone plazy. Gdy bylismy na miejscu zaniemowilam, na piasku byl rozlozony duzy koc, a kolo niego platki roz.
- I co podoba ci sie?.
- Tak jest ladnie, ale dla kogo to?.
- Dla ciebie to znaczy dla nas.
- Dla nas, a co masz na mysli?.
- Chcialem sie z toba umowic ale balem sie tobie o tym powiedziec, wiec przywiozlem cie tutaj.
- Ale wiesz, ze za toba nieprzepadam.
- Wiem, ale ty mi sie strasznie spodobalas. A wczoraj myslale o tobie caly czas, lubie jak sie usmiechasz. Lubie tez patrzec jak tanczysz, masz takie ladne ruchy.
- Justin ale.....
- Nie, nic nie mow tylko prosze daj mi szanse.
- No.... sama nie wiem?. Justin popatrzal na mnie wzrokiem malego szczeniaczka.
- No dobrze, ale jesli nic do ciebie nie poczuje to zapomnimy o sobie.
- Takkk!!!! Zgodzila sie!!!. Chlopak skakal po calej plazy, w koncu zaprowadzil mnie na koc na ktorym znajdowal sie kosz z jedzeniem.
- Czy ty przypadkiem nie masz dziewczyny?.
- Nie, juz nie zerwalem z nia dzisiaj i tak jej nie lubilem.
- A czy my przypadkiem nie powinnismy byc na planie?.
- Nie dzisiaj mamy wolne.
- I ty o tym wiedziales a ja nie?.
- Tak, twoj tata sie zgodzil, zebym cie zabral.
- Co!?. Moj tata nic mi nie powiedzial ani mama?.
- Tak to byl moj plan. Usmiechnol sie do mnie, a mi zrobily sie rumience na twarzy.
Wyglupialismy sie i tanczylismy do muzyki, ktora leciala w radiu. Justin chcial mnie wrzucic do morza ale powiedzialam mu, ze nie mama rzeczy na zmiane, wiec zaproponowal mi spacer po plazy, zgodzilam sie i poszlismy, po 10 minutach zrobilo mi sie chlodno, chlopak dla mi swoja bluze, bo ja zostawilam swoja w domu. Gdy znowu siedzielismy na miekkim kocu spojrzalam w morze, bylam przytulona do niego.
Gdy telefon wskazywal 21:00, Powiedzialam Justinowi, ze powinnismy sie zbierac. Chlopak zawiozl mnie do domu.
- No to dozobaczenia...
- Tak dobranoc....
- Chcialam ci jeszcze podziekowac za dzisiaj.
- Nie ma za co dla ciebie zrobilbym wszystko. Justin usmiechnol sie i przydrzymal reka moja twarz i przyblizal ja w strone swoich ust. Gdy nasze usta sie zlaczyly czulam sie jak nigdy do tad. Chlopak calowal lepiej od Jake'a. Nasz pocalunek byl namientny. Gdy oderwalismy sie od siebie, Justin wyszeptal mi do ucha :
- Spij slodko...
Poczym wszedl do samochodu i pomachal mi jeszcze na dowidzenia. A ja stalam jak slup patrzac ja odjezdza, odcknelam sie i weszlam do srodka, mama stala w kuchni usmiechajac sie do mnie.
- Widze, ze rozkochalas w sobie gwiazdora.
- Mamo.... to moja sprawa, ale teraz wybacz mi ale ide spac. Dobranoc!. Krzyknelam na pozegnanie wchodzac do gory. Weszlam do pokoju i zadzwonilam do Kate, powiedzialam jej z kim sie dzisiaj spotkalam, a ona zaczela piszczec ze szczescia.
- Ej! Zaraz przecie ty go nie lubisz.
- Tak ale to juz przeszlosc.
- Dobrze nie wazne, jestem szczesliwa, ze w konu go polubilas i zazdroszcze ci!.
- Ta.. wiesz ja musze juz konczyc, bo jestem zmeczona.
- No to dobranoc pani Bieber.
- Ej! przestan.
- Dobra, dobra pa!.
- Paa...
Poszlam wziasc prysznic i ubralam sie w pizame. Weszlam do pokoju i przypomnialam sobie, ze mieszkam kolo Justina, wyjrzalam przez okno i zauwazylam go jak wychodzi z lazienki (W pizamie), on tez popatrzal przez okno na mnie i usmiechnol sie, wyslal mi buziaka, a ja zarumienilam sie i pomachalam mu. Zgasilam swiatlo i wskoczylam do lozka, myslalam o tym ze da sie polubic czlowieka, ktorego sie nigdy nie lubialo i nie ocenia sie ludzi po wygladzie. Tak myslalam, myslalam, az w koncu zasnelam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz